Charakter

Osobowość i charakter różnią się od siebie. Na zdrowy rozum wszyscy wiemy, czym jest jedno i drugie. Osobowość stanowi repertuar cech takich jak emocjonalność (na przykład neurotyczność, lęk, unikanie), ekstrawertyzm, ugodowość, otwarcie na nowe idee i doświadczenia, sumienność (staranność, pracowitość, samodyscyplina i pragnienie osiągnięć). Charakter z kolei nie jest już tak oczywisty. Prawdziwy charakter danej osoby można określić wtedy, gdy ta zostanie postawiona przed jakimś dylematem, w stresującej sytuacji, która zmusza do podjęcia trudnej decyzji.
James Fallon, Mózg psychopatyNaukowcy skłonni są uważać osobowość za bardziej uwarunkowaną genetycznie i niezmienną, charakter zaś – za bardzo podatny na działanie stresorów, doświadczenia, dokonanych wyborów i pielęgnowanych przekonań. Wewnętrzna przemiana bohaterów powieści i filmów to przykład głębokiej zmiany charakteru na lepsze. Nasze przekonania religijne, wiara w rząd, rodzinę i cywilizację wyrastają między innymi z nadziei na to, że charakter zbłąkanej osoby wciąż można ocalić od „ciemnych mocy zła”. FMP 207-278.

Sztywna postawa ciała, właściwości w rodzaju niezmiennego uśmiechu czy lekceważącego, ironicznego i aroganckiego zachowania – to pozostałości po procesach obronnych w przeszłości. Zostały odłączone od pierwotnych sytuacji (konfliktów z popędami lub uczuciami) i rozwinęły się w trwałe cechy charakteru. Reich nazwał je „pancerzem charakteru (Charakterpanzerung). FMO 35.

„Życie świadome umysłu stanowi wobec jego życia nieświadomego nieznaczną tylko cząstkę. Najsubtelniejszy analityk, najprzenikliwszy obserwator jest w stanie odkryć niewielką tylko liczbę pobudek nieświadomych kierujących umysłowością człowieka. Nasze czyny świadome mają pewne podścieliska nieświadome, będące przede wszystkim wytworem dziedziczności. W podścielisku tym znajdujemy niezliczone pozostałości po naszych przodkach, które wzięte razem tworzą duszę rasy. Poza jawnymi przyczynami naszych postępków, istnieją niewątpliwie przyczyny utajone, do których się nie przyznajemy, a poza tymi ostatnimi znajduje się wiele innych, jeszcze bardziej tajemnych, gdyż sami nawet ich nie znamy. Większość naszych codziennych postępków to skutki ukrywanych pobudek, które zupełnie uchodzą naszej uwagi” (Gustave Le Bon).
Sigmund Freud: Poza zasadą przyjemności          W zbiorowości, jak sądzi Le Bon, znikają indywidualne osiągnięcia jednostki, a tym samym ginie jej odrębny charakter. Na pierwszy plan występuje nieświadomość rasowa, czynnik heterogeniczny zostaje wchłonięty przez sferę homogeniczną. My powiedzielibyśmy, że nadbudowa psychiczna, która w tak różnoraki sposób rozwinęła się u poszczególnych jednostek, zostaje zburzona, obalona, i w ten sposób odsłonięty zostaje (tj. ulega aktywizacji) jednorodny u wszystkich nieświadomy fundament. W ten sposób powstałby przeciętny charakter człowieka kolektywnego. FPS 174.

Wysiłki podejmowane przez dziecięce ego mające na celu unikanie przykrych doznań, a przejawiające się w otwartym stawianiu oporu wobec pochodzących z zewnątrz wrażeń, mieszczą się w psychologicznej normie. Ich konsekwencje mogą mieć doniosłe znaczenie w procesie formowania się ego i charakteru, ale nie leżą u źródeł patologii. FMO 58.

System p [percepcyjny, postrzeżeniowy], który nie ma zdolności przechowywania zmian, a więc który nie ma pamięci, tworzy dla naszej świadomości wielką różnorodność jakości zmysłowych. Nasze wspomnienia – odwrotnie; nie wyłączając nawet tych najgłębszych, najbardziej charakterystycznych, są jako takie nieświadome. Można je sobie uświadomić; nie ma jednak żadnych wątpliwości co do tego, że w stanie nieświadomym rozwijają się one wszystkie swe oddziaływania. To, co określamy mianem naszego charakteru, sprowadza się przecież do śladów wspomnieniowych naszych wrażeń, i to właśnie takich wrażeń, które najsilniej na nas oddziaływały, wrażeń z okresu naszej młodości, które prawie nigdy nie stają się świadome. FOS 455.

Można jednak podać pewną formułę na wykształcenie się ostatecznego charakteru popędów konstytutywnych: pozostające cechy charakteru są albo nie zmienionymi kontynuacjami popędów pierwotnych, ich sublimacją lub skierowanymi przeciwko nim formacjami retroaktywnymi. FCA 21.

W wypadku formowania się charakteru wyparcie albo nie pojawia się w akcji, albo łatwo osiąga swój cel polegający na tym, by zastąpić wyparte przez formacje reaktywne i sublimacje. To właśnie dlatego procesy formowania się charakteru są mniej przejrzyste i bardziej niedostępne analizie niż procesy neurotyczne. FDN 90.

Anna Freud, Ego i mechanizmy obronneSytuację psychiczną w opisywanej (i podobnych) fazie okresu dojrzewania można bardzo prosto opisać. Namiętnie i szybko znikające miłosne fiksacje w ogóle nie należą do obszaru relacji z obiektem w takim znaczeniu, jakiego używamy opisując związki ludzi dorosłych. Są one identyfikacjami najprymitywniejszego typu, takimi, jakie spotykamy u bardzo małych dzieci zanim pojawiają się w ich życiu psychicznym jakiekolwiek obiekty miłości. Zmienność charakteru właściwa okresowi dojrzewania nie wskazuje na żadną zmianę wewnętrzną w przekonaniach jednostki lub w jej sposobie kochania. Można mówić raczej o utracie osobowości w wyniku zmiany związanej z identyfikacją. FMO 120.

Dopiero po przezwyciężeniu wszystkich tych „losów popędów” powstaje to, co określa się mianem charakteru jakiegoś człowieka, a co, jak wiadomo, epitety „dobre” i „złe” klasyfikują w nader niedostateczny sposób. Człowiek jest bowiem rzadko całkiem dobry lub całkiem zły, najczęściej jest „dobry” w jednej relacje a „zły” w drugiej czy też „dobry” w takich warunkach zewnętrznych, w innych zaś zdecydowanie „zły”. FAU 32.

Z pewnością już sami założyliście, że owo trudne do zdefiniowania zjawisko określane mianem charakteru jako żywo należałoby przypisać „ja”. Niektóre czynniki tworzące charakter już uchwyciliśmy. Przede wszystkim chodzi tu o uosobienie wcześniejszej instancji rodzicielskiej jako „nad-ja” – jest to zaiste najważniejszy, decydujący fragment tego procesu; następnie pojawiają się tu pochodzące z późniejszego okresu utożsamienia z obojgiem rodziców, innymi wpływowymi osobami oraz identyczne utożsamienia jako osady porzuconych stosunków do obiektów. Dodajmy do tego jako przyczynki do procesu formowania się charakteru, których nigdy nie zabraknie, formacje reaktywne, jakie „ja” zdobywa zrazu w swych wyparciach, później zaś, gdy już odpiera niepożądane pobudki popędowe, za pomocą bardziej normalnych środków. FWP 474.

Autobiografia, red. M. CzermińskaBardzo długo rozumiano tożsamość na sposób substancjalny, jako „charakter”, który wprawdzie może się rozwijać, kształtować, dojrzewać, nawet podlegać całkowitej przemianie – na przykład religijnemu nawróceniu, stanowiącemu kluczowe wydarzenie w Wyznaniach świętego Augustyna, traktowanych przez wielu badaczy jako tekst założycielski w dziejach nowożytnej europejskiej autobiografii. W ramach substancjalnej koncepcji podmiotu taka zasadnicza przemiana nie oznaczała jednak zniszczenia spójności osoby – i spójności opowiadania o niej. Z kolei filozofia „śmierci podmiotu” sprowadziła fundamentalne pytania autobiografii: „Kim byłem?”, „Kim jestem?” na poziom kategorii językowych, prowadząc do uznania dokumentu osobistego jedynie za szczególny rodzaj fikcji, opartej na chwycie retorycznym prozopopei (fictio personae), czyli konwencji wypowiedzi zza grobu (Paul de Man). Od kilku dziesięcioleci funkcjonuje w psychologii koncepcja tożsamości narracyjnej, która pozwala odzyskać podmiot bez powracania do jego substancjalnego rozumienia. Kategoria dynamicznego stawania się podmiotu wkracza na miejsce esencjalnego „ja”, a rozciągłość i stopniowe kumulowanie doświadczeń pojawia się zamiast „twardego jądra” osobowości.
Małgorzata Czermińska, O autobiografii i autobiograficzności, w: APL 7.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *