Id (Es, „to”, „ono”)

Id (id)w psychoanalizie jeden z trzech komponentów ludzkiego aparatu psychicznego w drugim sformułowaniu teorii Sigmunda Freuda (1856-1939), po zastąpieniu przez niego w 1920 topografii nieświadomość – przedświadomość – świadomość  modelem strukturalnym id – ego – superego. Rezerwuar energii wywodzącej się z popędów (3), rządzący się zasadą przyjemności. Jego treści są nieświadome (1), niektóre wrodzone, inne pochodzące z doświadczenia, ale niedostępne wskutek wyparcia. Pozostaje w stałym konflikcie z ego i superego, które wywodzą się z niego w procesie rozwoju. Freud posłużył się niemieckich słowem das Es (to) w książce Das Ich und des Es (1923), gdzie przyznał, że zapożyczył termin od niemieckiego psychiatry Georga Groddecka (1866-1934), ostatecznie zaś przypisał go niemieckiemu filozofowi Friedrichowi Wilhelmowi Nietzschemu (1844-1900); tłumacz Freuda na język angielski James Strachey (1887-1967) zdecydował się na słowo id, nasycone aurą niejasności i specyficzne, których to cech brak słowu niemieckiemu. Id jest izolowane od przedświadomości i świadomości przez cenzurę, ale nie jest tożsame z nieświadomością, jak stwierdza się w wielu uproszczonych wykładach teorii Freuda, ponieważ nieświadome są również represyjne funkcje ego i wiele funkcji superego. Funkcjami id kieruje proces pierwotny. CS 267.

Id (to)jedna z instancji (lub struktur) w trzyczęściowym podziale psychiki, zaproponowanym przez Freuda (1923) w ramach jego drugiej teorii aparatu psychicznego. Id jest pojęciem obejmującym psychiczne reprezentacje popędów oraz niektóre (lecz nie wszystkie) treści zawarte w systemie Nieświadomości z pierwszej, jaką stworzył Freud, topograficznej teorii aparatu psychicznego. (Pewne funkcje ego i superego także są nieświadome). Mówiąc ogólnie, id obejmuje wszystkie pragnienia, które są rezultatem postrzegania i wspomnień sytuacji zaspokojenia podstawowych potrzeb fizjologicznych. Poglądy Freuda na temat id i biologicznego wyposażenia jednostki ulegały zmianie, ale w swym Zarysie psychoanalizy (1940) napisał: „jego treścią jest to wszystko, co dziedziczymy, co rodząc się, przynosimy ze sobą, co jest konstytucjonalnie stałe, przede wszystkim więc wywodzące się z organizacji cielesnej popędy, które znajdują tu pierwszy wyraz psychiczny w nieznanych nam formach” (przeł. J. Prokopiuk, s. 146). Jednak w tej samej pracy Freud stawia tezę o istnieniu niezróżnicowanej matrycy, z której rozwija się zarówno id, jak i ego. Te i inne niejasności przedstawił w wyczerpującej monografii tematu M. Schur (1966). W Nowych wykładach wprowadzających do psychoanalizy (1933) Freud stwierdza, że id „jest ciemną, niedostępną częścią naszej osobowości […] Zbliżamy się do pojęcia id poprzez porównanie: nazywamy je chaosem, kotłem pełnym wrzącego podniecenia” (s. 73). Jednak w pracy tej, a także w innych ważnych pismach poświęconych temu tematowi, Freud wspomina o wrażeniach, które poprzez wyparcie zatopione zostały w id i nie można ich już wydobyć, chyba że pod terapeutycznym wpływem leczenia analitycznego” (s. 74). Prowadzi do to stwierdzenia, że celem leczenia analitycznego jest uświadamianie tego, co wyparte, tego, że tam „gdzie było id, powinno być ego” (1933, s. 80). Związek między id i ego również opisany został za pomocą słynnej metafory jeźdźca i jego konia: siłą konia trzeba pokierować i „trzymać go w cuglach” (Freud, 1923). Superego zanurzone jest w id i czerpie swą moc z sił id. Widać zatem wyraźnie, że granice pomiędzy id i innymi instancjami są, zdaniem Freuda, znacznie płynniejsze, niż postulowane przezeń wcześniej granice między systemami Nieświadomości i Przedświadomości-Świadomości. Freud sformułował też kilka innych ważnych założeń dotyczących id: funkcjonuje ono w oparciu o pierwotny proces myślenia, zawiera niezwiązaną, ruchomą energię, działa wyłącznie według zasady przyjemności. W związku z tymi założeniami id staje się przedmiotem wszystkich kontrowersji wokół pojęć teorii popędów, energii psychicznej i ekonomicznej koncepcji aparatu psychicznego. Nie ma zgodności co do tego, czy id zawiera jakiekolwiek treści psychiczne, czy też jest złożone wyłącznie z sił biologicznych; czy obejmuje wyparte, nieświadome wspomnienia i fantazje, czy też jedynie to, co nigdy nie dotarło do świadomości ani nie zyskało psychicznej reprezentacji. Nie jest też jasne, w jaki sposób należałoby opisywać świadomość zdarzeń związanych z id. Gill (1963) stwierdza, że id i ego są pojęciowo bardzo do siebie zbliżone, chyba że zredukuje się id do niestrukturalnej koncepcji energetycznej. Slap i Saykin (1984) uważają, że o ile psychoanalitycy z reguły opowiadają się ogólnie za podejściem strukturalnym, to jednak w sprawie pojęcia id panuje chaos. Podkreślają, że w latach osiemdziesiątych nie ukazała się ani jedna praca z terminem id w tytule. W Zarysie psychoanalizy Freud określił id jako „najważniejszy aparat psychiczny w ciągu całego życia”. Tymczasem dziś terminu id prawie się nie używa; przeważnie przyjmuje się, że jest ono uzupełnieniem ego. Niemniej jednak, jak podkreśla Schur (1966), wzajemne relacje pomiędzy id i innymi strukturami psychicznymi pozostają podstawą pojęcie konfliktu psychicznego. MFS 107-108.

Zasada przyjemności (pleasure principle) – w psychoanalizie zasada, zgodnie z którą procesy i czynności psychiczne podporządkowane są zaspokajaniu potrzeb i unikaniu lub rozładowywaniu przykrego napięcia. Jest to zasada rządząca id, w odróżnieniu od zasady rzeczywistości, rządzącej ego. Sigmund Freud zapożyczył to pojęcie od niemieckiego filozofa, lekarza, psychologa i mistyka, Gustava Theodora Fechnera (1801-87), który w biuletynie „Zeitschrift für Philosophie und philosophische Kritik”, 1848, użył tego terminu (niem. Lustprinzip) i zauważył, że motywy leżące u podłoża działań mogą być nieświadome. Freud wprowadził to pojęcie w książce Objaśnianie marzeń sennych (1900), gdzie z początku stosował określenie zasada przykrości, później jednak skłonił się ku terminologii Fechnera. Inaczej zasada przyjemności-bólu lub (bliżej oryginalnemu, niemieckiemu nazewnictwu Freuda) zasada przyjemności-przykrości. CS 893-894.

W swej szerszej wizji struktury psyche człowieka Freud psychocentrycznie pokazywał „nadjaźń” jako źródło wiary w Bóstwo (czy bóstwa różnego rodzaju), „jaźń” jako rdzeń psychiki człowieka oraz „ono” jako całość ludzkich popędów, przede wszystkim seksu i agresji, w wierzeniach religijnych często personalizowane jako diabeł. PFG 41.

Sigmund Freud nauczał, że motywacja pochodzi przede wszystkim z mrocznych głębin nieświadomego umysłu, które nazwał id. To właśnie tam, jak twierdził, czają się dwa podstawowe pragnienia: eros, pragnienia seksualne, i thanatos, impulsy agresywne i destrukcyjne. I wszystko, co robimy, opiera się, zdaniem Freuda, na tych dwóch pragnieniach lub na działaniach umysłu, próbującego trzymać je w ryzach. Żeby uniknąć problemów psychicznych, musimy wciąż poszukiwać akceptowanych sposobów zaspokajania pragnień seksualnych i agresywnych. Freud wierzył, że praca, a praca twórcza w szczególności, pośrednio pozwala zaspokoić popęd seksualny, a agresywne zachowania typu przeklinania, krzyczenia lub uczestniczenia w siłowych rozgrywkach są psychologicznie bezpiecznymi sposobami zaspokojenia naszych destruktywnych skłonności. PKK II 66-67.

Tym, co pierwsze w samej organizacji aparatu psychicznego jednostki, jest, jak wiadomo, id – bezosobowa instancja, której charakter wyznaczają bezwzględne popędowe dążenia organizmu, ale która jako taka nie jest czymś bezwzględnie biologicznym (podobnie jak popęd nie jest taką kategorią). Podstawowym rysem jej dynamiki jest nieprzeparte dążenie do zaspokojenia realizujące się zgodnie z zasadą przyjemności. Ja wytwarza się tu jako pewna swoista warstwa id, jako jej zewnętrze, mediator pomiędzy potrzebami organizmu a otaczającą go rzeczywistością. Jakie tako początkowo jest ono jedynie „istotą powierzchniową”, więcej, jest „wręcz projekcją powierzchni ciała”. Pojawia się na styku, czy raczej wyznacza sam styk dwóch przeciwstawnych, żeby nie powiedzieć wrogich płaszczyzn, a jako swoje główne zadanie podejmuje proste dążenie do samozachowania. By jednak w pełni wyjaśnić genezę tej psychicznej instancji, trzeba zwrócić uwagę na jej aspekt ekonomiczny – id dążąc do zaspokojenia swoich potrzeb, dokonuje szeregu kateksji energii libidalnej, w ramach których wiąże się z konkretnymi obiektami zewnętrznymi. I tutaj pojawia się pewna specyficzna właściwość ego polegająca na wtórnym przyciąganiu libido ku sobie, członem pośrednim w tym procesie jest mechanizm identyfikacji, dzięki któremu ja staje się reprezentantem wspomnianych obiektów. Słaba i zagrożona dwustronnie „istota powierzchniowa”, nie przygotowana na serię bolesnych doświadczeń związanych z zawsze przedwczesnym wrzuceniem w świat – ja świadome – ulega swoistemu pogłębieniu dzięki utożsamieniu się ze znaczącymi innymi: „ego w dużej mierze powstaje z identyfikacji, które pojawiają się na miejsce kateksji pozostawionych przez id (…), pierwsze z tych identyfikacji zachowują się regularnie jako szczególna instancja w ego, jako superego przeciwstawiają się «ja», podczas gdy wzmocnione ego później może stawić większy opór takim identyfikacjom”. Słowa te pokazują nam proces ustanawiania się ja w dwóch aspektach: po pierwsze, źródłowym (choć nie w sensie czasowym) mechanizmem tego ustanawiania jest utożsamienie się ze znaczącymi innymi, tak że ja zaczyna jawić się samo sobie jako istota godna miłości. I w tym sensie bez wątpienia wypada zgodzić się z badaczem myśli Freuda , którego zdaniem narcystyczne nastawienie ja stanowi główne źródło jego konstytucji. Ten sam proces identyfikacji doprowadza jednak zarazem do wytworzenia się będącej efektem internalizacji postaci rodziców (a w późniejszym okresie również innych autorytetów moralnych) instancji krytycznej superego w obrębie samego ja, instancji, która pozostaje poza polem świadomości i jest trwałym poświadczeniem pierwotnego stanu zależności, jego nieskończonym przedłużeniem. BSO 99-100.

Z łatwością stwierdzamy, że ego jest częścią id, która uległa zmianie pod bezpośrednim wpływem świata zewnętrznego i za pośrednictwem Pc-św, i jest poniekąd kontynuacją zróżnicowania powierzchni. Dąży ono również do tego, by ułatwić wpływ świata zewnętrznego na id i umożliwić realizację jego zamiarów, jak również do tego by na miejsce zasady przyjemności, która bez ograniczeń rządzi id, postawić zasadę rzeczywistości. Postrzeżenie odgrywa wobec ego taką rolę, jaka w id przypada popędowi. Ego reprezentuje to, co można nazwać rozumem i rozwagą, w przeciwieństwie do id, obejmującego wszelkie namiętności. Wszystko to pokrywa się z powszechnie znanymi, popularnymi rozróżnieniami, jednak również musi być rozumiane jako coś słusznego jedynie przeciętnie lub idealnie. Funkcjonalne znaczenie ego wyraża się w tym, że normalnie rzecz biorąc ma ono władzę nad dojściem do sfery ruchowej. Tak więc w porównaniu z id przypomina ono jeźdźca, który powinien okiełznać wielką siłę konia, z tą jednak różnicą, że jeździec próbuje to zrobić o własnych siłach, ego zaś za pomocą sił zaczerpniętych skądinąd. Porównanie to podsuńmy dalej. Podobnie jak jeźdźcowi – jeśli nie chce spaść z konia – nie pozostaje nic innego, jak dać się mu zawieść tam, dokąd on zechce, tak i ego zwykło realizować wolę id tak, jak gdyby była to jego własna wola. FEI 68-69.

Do znajomości tego aparatu psychicznego doszliśmy poprzez studia nad indywidualnym rozwojem istoty ludzkiej. Najstarszą s tych psychicznych prowincji czy też instancji nazywamy „ono”, id (Es); jego treścią jest to wszystko, co dziedziczymy, co rodząc się przynosimy ze sobą, co jest konstytucjonalnie stałe, przede wszystkim więc wywodzące się z organizacji cielesnej popędy, które znajdują tu pierwszy wyraz psychiczny i w nieznanych nam formach*. [*Ta najstarsza część aparatu psychicznego pozostaje przez całe życie częścią najważniejszą. Od niej też rozpoczęły się badania psychoanalityczne]. Pod wpływem otaczającego nas realnego świata zewnętrznego część id uległa szczególnemu rozwojowi. Pierwotnie jako warstwa korowa, wyposażona w organy służące do odbierania bodźców i ochrony przed nimi, wytworzyła się osobna struktura, która od tej pory pośredniczy między id a światem zewnętrznym. Tę sferę naszego życia psychicznego nazywamy „ja”, ego (Ich). Główne cechy ego. Wskutek wykształcenia wcześniej związku między postrzeganiem zmysłowym a czynnością mięśniową, ego zawiaduje naszymi dowolnymi ruchami. Jego zadaniem jest samozachowanie: wypełnia je ono poznając bodźce zewnętrzne, gromadząc – w pamięci – związane z nimi doświadczenia, unikając – przez ucieczkę – bodźców zbyt silnych, przez dostosowanie wychodząc naprzeciw bodźcom umiarkowanym i wreszcie ucząc się, jak celowo w sposób dla siebie korzystny zmieniać świat zewnętrzny (aktywność); od wewnątrz wbrew id, opanowując wymogi popędów ego decyduje, czy można je zaspokoić, zaspokojenie ich w świecie zewnętrznym przesuwa do sposobniejszej chwili i okoliczności lub też w ogóle je tłumi. W działaniu swym ego kieruje się względami na istniejące w nim lub też wprowadzane weń napięcia bodźców. Ich wzrost odczuwa się powszechnie jako przykrość, ich zmniejszenie zaś – jako przyjemność. Przypuszczalnie jednak tym, co odczuwamy jako przyjemność i przykrość, nie są absolutne wielkości tego napięcia bodźców, lecz coś, co tkwi w rytmie ich przemiany. Ego dąży do przyjemności, chce zaś uniknąć przykrości. Na spodziewany, przewidywany wzrost przykrości odpowiedzią jest sygnał lękowy, przyczynę tego wzrostu, niezależnie od tego, czy jest to przyczyna zewnętrzna czy wewnętrzna, stanowi niebezpieczeństwo. FZP 93-94.

W rezultacie długiego okresu dzieciństwa, podczas którego życie rozwijającego się człowieka zależne jest od rodziców, w jego „ja” wykształca się specjalna instancja, w której wpływ rodziców trwa nadal. Instancja ta otrzymała nazwę „nad-ja”, superego (Überich). Jeśli superego oddziela się od ego lub się mu przeciwstawia, stanowi ono trzecią siłę, do której ego musi się dostosować. Działanie ego jest wtedy poprawne, kiedy jednocześnie zadowala wymogi id, superego i rzeczywistości, a więc kiedy potrafi wymogi te pogodzić. Zrozumienie wszystkich bez wyjątku szczegółów relacji między ego a superego umożliwia sprowadzenie jej do stosunku łączącego dziecko z rodzicami. Wpływ rodziców to naturalnie nie tylko ich oddziaływanie osobiste, lecz także przekazywany przez nich wpływ tradycji rodzinnej, rasowej i narodowej, jak również reprezentowane przez nich wymogi danego środowiska społecznego. W toku rozwoju indywidualnego wkład w rozbudowę superego wnoszą także późniejsi kontynuatorzy i osoby zastępujące rodziców, jak wychowawcy – publiczne wzory ideałów kultywowanych w społeczeństwie. Widzimy, że id i superego, przy całej fundamentalnej różnicy, która je dzieli, łączy to, iż reprezentują wpływ przeszłości: id – wpływy dziedziczne, superego – zasadniczo wpływy innych ludzi, podczas gdy ego określone jest głównie przez własne przeżycia, a więc przez czynniki przypadkowe i aktualne. FZP 94-95.

Potęga id wyraża właściwy cel życiowy jednostki. Celem tym jest zaspokojenie własnych potrzeb. Nie można natomiast przypisywać id zamiaru utrzymania się przy życiu i ochronienia się – za pomocą lęku – przed niebezpieczeństwami. To jest zadaniem ego, które też ma odkryć najkorzystniejszy i najbezpieczniejszy w warunkach świata zewnętrznego sposób zaspokojenia. Superego można nadawać znaczenie nowym potrzebom, jednakże jego głównym osiągnięciem pozostaje ograniczanie zaspokojenia potrzeb. Siły, które – jak sądzimy – kryją się za napięciami towarzyszącymi potrzebom id, nazywamy popędami. Reprezentują one wymogi, jakie ciało stawia życiu psychicznemu. Jakkolwiek stanowią one ostateczną przyczynę wszelkiej aktywności, niemniej jednak mają naturę konserwatywną; z każdego stanu, jaki osiągnęła jakaś istota, wyłania się tendencja do przywrócenia tego stanu, kiedy tylko zostaje on porzucony. FZP 95.

Nieświadomość jest jedyną i dominującą jakością w id. Id i nieświadomość związane są ze sobą równie ściśle, jak ego i przedświadomość, a nawet, rzec można, ich związek jest jeszcze bardziej wyłączny. Rzut oka wstecz na historię rozwoju osobowości i jej psychicznego aparatu pozwala nam stwierdzić występowanie w id istotnego rozróżnienia. Pierwotnie przecież wszystko było id, a ego rozwinęło się z id wskutek nieustannego oddziaływania nań świata zewnętrznego. W toku tego powolnego rozwoju pewne treści id przeszły w stan przedświadomy i w ten sposób zostały wchłonięte przez ego. Inne natomiast pozostały w id bez zmiany, jako jego trudno dostępne jądro. Jednakże w rozwoju tym młode i słabe ego pozwoliło pewnym wchłoniętym już przez siebie treściom znowu popaść w stan nieświadomy, jak również pozwoliło na to wielu nowym wrażeniom, które mogło było wchłonąć, tak że te odrzucone wrażenia mogły pozostawić w id tylko ślad. Tę ostatnią część id – ze względu na sposób jej powstania – nazywamy treściami wypartymi. To, że nie zawsze potrafimy przeprowadzić wyraźne rozróżnienie tych dwóch kategorii istniejących w id, nie ma większego znaczenia. Z grubsza biorąc pokrywają się one z tym, co rodząc się przynosimy ze sobą, i z tym, co zdobywamy w toku naszego „ja”. FZP 106.

Id, odcięte od świata zewnętrznego, ma swój własny świat postrzeżeń. Z niezwykłą ostrością wyczuwa ono pewne przemiany w swym wnętrzu, w szczególności zaś wahania w napięciu swych popędów, które uświadamia sobie jako doznania uszeregowane w ciąg: przyjemność-przykrość. Trudno jest wprawdzie powiedzieć, w jaki sposób i za pomocą jakich czułych perceptorów postrzeżenia te dochodzą do skutku. Pewne jest jednak, że własne wrażenia – odczucia ogólne oraz doznania z ciągu przyjemność-przykrość – rządzą despotycznie procesami przebiegającymi w id. Id jest posłuszne nieubłaganej zasadzie przyjemności. FZP 134-135.

Inna instancja psychiczna, którą – jak sądzimy – znamy najlepiej, i w której najprędzej rozpoznajemy siebie, tzw. ego, rozwinęła się z warstwy korowej id, która przez swe urządzenia do przyjmowania bodźców i ich powstrzymywania pozostaje w bezpośrednim kontakcie ze światem zewnętrznym (rzeczywistością). Wychodząc od świadomego postrzegania podporządkowywało ego swemu wpływowi coraz większe obszary i coraz głębsze warstwy id, a jego silna zależność od świata zewnętrznego nosi piętno jego pochodzenia. (Coś w rodzaju: made In Germany). Jego osiągnięcie psychologiczne polega na tym, że procesy przebiegające w id podnosi ono na wyższy poziom dynamiczny (np. przemienia energię swobodną w związaną, tj. odpowiadającą stanowi przedświadomemu, natomiast jego konstruktywne osiągnięcie polega na tym, że między wymóg popędu a czynność, która go zaspokaja, wprowadza myślenie, które zdobywszy orientację w aktualnej sytuacji i wykorzystawszy wcześniejsze doświadczenia stara się za pomocą eksperymentów przewidzieć skutek zamierzonych przedsięwzięć. W ten sposób ego decyduje o tym, czy próbę należy kontynuować aż do uzyskania zaspokojenia, czy ją odroczyć, czy też raczej w ogóle stłumić żądanie popędu jako żądanie niebezpieczne (zasada rzeczywistości). O ile id nastawione jest wyłącznie na uzyskanie przyjemności, o tyle ego rządzi wzgląd na bezpieczeństwo. Ego postawiło sobie zadanie samozachowania, które id zdaje się zaniedbywać. Posługuje się ono doznaniami lękowymi jako sygnałami, które wskazują na niebezpieczeństwo grożące jego integralności. FZP 135.

Taka koncepcja ego, które pośredniczy między id a światem zewnętrznym, podejmuje popędowe roszczenia jednego, aby umożliwić im zaspokojenie, w drugim zaś czyni postrzeżenia, które wykorzystuje jako wspomnienia, pełne troski o własne zachowanie – broni się przed zbyt wielkimi wymaganiami obu stron, a przy tym we wszystkich swych postanowieniach kieruje się wskazówkami zmodyfikowanej zasady przyjemności, koncepcja ta dotyczy właściwie tylko ego z pierwszego okresu dzieciństwa człowieka (do 5. roku życia). Mniej więcej w tym czasie dochodzi do istotnej zmiany. Fragment świata zewnętrznego zostaje przynajmniej częściowo porzucony jako obiekt i tym samym (przez identyfikację) wchłonięty przez ego, a więc staje się elementem świata wewnętrznego. Ta nowa instancja psychiczna spełnia dalej te funkcje, które wykonywali dawniej ludzie należący do owego „fragmentu” świata zewnętrznego, tj. obserwuje ego, wydaje mu rozkazy, osądza je i grozi mu karami, tak jak robili to rodzice, których miejsce zajęła. Instancję tę nazywamy superego, a w jej sędziowskich funkcjach odczuwamy ją jako nasze sumienie. FZP 140.

Dopóki ego w pełnej zgodzie współpracuje z superego, dopóty niełatwo jest rozróżnić ich przejawy, jednakże napięcia i konflikty między nimi dają się bez trudu zauważyć. Cierpienie, jakie sprawiają wyrzuty sumienia, odpowiada dokładnie lękowi dziecka przed utratą miłości, którą zastąpiła nam instancja moralna. Z drugiej strony, jeśli ego skutecznie oparło się pokusie zrobienia czegoś, co mogłoby zgorszyć superego, to jego poczucie godności i jego duma wzrastają tak, jak gdyby zyskało ono coś bardzo wartościowego. W ten sposób superego w dalszym ciągu odgrywa wobec „ja” rolę świata zewnętrznego, chociaż stało się już fragmentem świata wewnętrznego. We wszystkich późniejszych okresach życia człowieka reprezentuje ono wpływ okresu jego dzieciństwa, pielęgnację dziecka, jego wychowanie i zależność od rodziców, tj. krótko mówiąc – całe dzieciństwo, które u człowieka wskutek życia rodzinnego uległo tak wielkiemu przedłużeniu. Przy tym zaś do głosu dochodzą nie tylko osobiste cechy tych rodziców, lecz także to wszystko, co zdeterminowało ich samych, tendencje i wymogi sytuacji społecznej, w której żyją, dyspozycje i tradycje rasy, z jakiej się wywodzą. Jeżeli lubimy ogólne konstatacje i wyraźne rozróżnienia, to możemy powiedzieć, że świat zewnętrzny, w którym jednostka znalazła się po odłączeniu się od rodziców, reprezentuje potęgę teraźniejszości, jej id wraz z jego dziedzicznymi tendencjami reprezentuje organiczną przeszłość, a powstałe później superego – przede wszystkim przeszłość kulturową, którą dziecko ma niejako powtórnie przeżyć w ciągu kilku pierwszych lat swego życia. Jednakże takim ogólnikom niełatwo przyjdzie zdobyć powszechną ważność. Część zdobyczy kulturowych niewątpliwie zostawiła jakiś ślad także w id, wiele z tego, co przynosi ze sobą superego, obudzi w nim również jakieś echo; wiele nowych przeżyć dziecka wywrze na nie szczególny wpływ, gdyż powtarza ono prastare przeżycia filogenetyczne. („Do dziedzictwa po ojcach zdobądź sobie prawo!”). W ten sposób superego zajmuje jak gdyby miejsce pośrednie między id a światem zewnętrznym, koncentrując w sobie wpływy teraźniejszości i przeszłości. W powstaniu superego upatrujemy niejako przykład tego, jak teraźniejszość przemienia się w przeszłość. FZP 41.



Procesy pierwotne – wg teorii psychoanalitycznej rodzaj funkcjonowania umysłowego właściwy dla id. Są to procesy nieświadome, irracjonalne, lekceważące wymogi czasu i przestrzeni. Rządzi nimi zasada przyjemności. Ich przeciwieństwem są procesy wtórne, określane jako świadome, racjonalne i logiczne. Procesy wtórne charakteryzują ego. Przebiegają w zgodzie z zasadą rzeczywistości (przyp. tłumacza). FMO 19.

Wytworzyliśmy sobie wyobrażenie organizacji powiązanych ze sobą procesów psychicznych przebiegających w człowieku i organizację tego nazywamy jego/ ego. Z tym ego wiąże się świadomość, rządzi ona dostępem do sfery ruchowej, to jest do odpływu pobudzeń w kierunku świata zewnętrznego: jest to ta psychiczna instancja, która kontroluje wszystkie procesy częściowe, w nocy zapada w sen i mimo to ciągle jeszcze pełni cenzurę marzeń sennych. Ego  to jest źródłem wyparć, których zadaniem jest nie tylko wykluczenie ze świadomości pewnych dążeń psychicznych, lecz także uniemożliwienie im innych rodzajów manifestacji i aktywności. W analizie treści usunięte przez wyparcie przeciwstawiają się ego, toteż staje przed nią zadanie przezwyciężenia oporów, jakie ego przejawia wobec zajmowania się treściami wypartymi. FEI 63.

Sądzę, że odniesiemy wielką korzyść, jeśli pójdziemy za sugestią pewnego autora, który powodowany motywami osobistymi daremnie zapewnia, że nie ma nic wspólnego z surową, wzniosłą nauką. Mam tu na myśli G. Groddecka, który ciągle podkreśla, że to, co nazywamy naszym ego, zachowuje się w życiu zasadniczo biernie, że – by użyć jego określenia – jesteśmy „życi” przez nieznane i nie dające się opanować moce. Wszyscy doznaliśmy tych samych wrażeń, jakkolwiek nie przytłoczyły nas one do tego stopnia, byśmy wykluczyli wszystkie inne, i nie tracimy nadziei, że uda nam się znaleźć dla poglądów Groddecka miejsce w strukturze nauki. Proponuję oddać im sprawiedliwość w ten sposób, że wyłaniającą się z systemu Pc istotę, która zrazu jest Pśw, będziemy nazywać ego, pozostałą zaś część psychiki, w którą ego przechodzi i która zachowuje się jak Nśw, określać – tak jak to robi Groddeck – terminem Es (ono, tj. id). (Sam Groddeck chyba poszedł za przykładem Nietzschego, u którego ów gramatyczny zwrot na określenie czynnika bezosobowego i, by tak rzec, koniecznego z natury spotyka się bardzo często). Zobaczymy wkrótce, czy z ujęcia tego będziemy mogli wyciągnąć jakieś korzyści zarówno dla zrozumienia, jak i dla opisu aparatu psychicznego. Jednostka jest teraz dla nas psychicznym id, nieznanym i nieświadomym, a na jego powierzchni znajduje się ego, które rozwinęło się z systemu Pc jako jego jądro, jeśli zechcemy przedstawić rzecz graficznie, to dodamy, że ego nie obejmuje id całkowicie, lecz tylko w danym stopniu, do jakiego system ten tworzy jego powierzchnię, tj. tak, jak np. płytka zarodkowa nakłada się na jajeczko. Ego nie jest wyraźnie oddzielone od id, w dolnej partii zlewa się z nim. Ale również treści wyparte zlewają się z id, stanowią tylko jego część. Treści te są jednak ostro oddzielone od ego przez opór tego co wyparte, można natomiast do nich dotrzeć poprzez id. FEI 67-68.

Nieświadome w ego może być nie tylko to, co najgłębsze [id], lecz także to, co najwyższe [superego]. FEI 70.

Gdyby ego było jedynie częścią id zmodyfikowaną pod wpływem systemu postrzeżeń, reprezentantem realnego świata zewnętrznego w psychice, to mielibyśmy do czynienia ze sprawą prostą. Jednakże dochodzi tu jeszcze coś innego. Motywy, które skłoniły nas do przyjęcia istnienie pewnego stopnia w ego, pewnego zróżnicowania w jego obrębie, ideału ego, czyli superego, zostały omówione gdzie indziej. Zachowują one swą słuszność. Jednakże stwierdzenie, że ta część ego ma mniej ścisły związek ze świadomością, jest nowe i wymaga wyjaśnienia. FEI 70.

Tak więc można przyjąć, że najogólniejszym rezultatem fazy rozwoju seksualnego, rządzonej przez kompleks Edypa, jest pewien relikt w ego, który prowadzi do powstania tych dwóch, w jakiś sposób godzących się ze sobą identyfikacji [z matką i ojcem]. Ta przemiana ego zachowuje swą odrębną pozycję, przeciwstawia się pozostałej treści ego jako ideał ego, czyli superego. Jednakże superego nie jest po prostu reliktem pierwszego wyboru obiektu dokonanego przez id, lecz ma również znaczenie jako silna formacja reaktywna wobec niego. Stosunek superego do ego nie wyczerpuje się w napomnieniu: Powinieneś być taki (jak ojciec), lecz także obejmuje zakaz: Nie powinieneś być taki (jak ojciec), tzn. nie powinieneś robić tego wszystkiego, co on: wiele rzeczy jest zastrzeżonych tylko dla niego. Ten podwójny aspekt ideału ego wywodzi się stąd, że ideał ego ma za zadanie wyparcie kompleksu Edypa, ba, dopiero temu zwrotowi zawdzięcza swe powstanie. FEI 74-75.

Id nie może przeżyć ani doświadczyć żadnego zewnętrznego losu inaczej, jak tylko za pośrednictwem ego, które reprezentuje wobec niego świat zewnętrzny. Nie można jednak mówić o bezpośrednim dziedziczeniu w obrębie ego. Tu otwiera się przepaść między realnym indywiduum a pojęciem gatunku. Również różnicy między ego a id nie należy traktować zbyt sztywno i nie wolno zapominać, że ego jest szczególnie zróżnicowaną częścią id. FEI 77.

Tym samym dziedziczenie id kryje w sobie pozostałości nieskończenie wielu egzystencji indywidualnych ego, a jeśli ego czerpie swe superego z id, to być może tylko ponownie wydobywa na jaw dawniejsze formy ego, powodując ich odrodzenie. FEI 78.

Zrozumieliśmy już także, iż ego pozostaje pod szczególnym wpływem postrzeżenia, i że z grubsza można powiedzieć, iż postrzeżenia mają dla ego to samo znaczenie, co popędy dla id. Przy tym również ego ulega oddziaływaniu popędów, tak jak id, którego jest ono przecież jedynie zmodyfikowaną częścią. FEI 78.

Cechę tę znamy jako coś charakterystycznego dla procesów obsadzenia energią w id. Znajdujemy ją w obsadzaniu energią erotyczną, przy czym pojawia się osobliwa obojętność w stosunku do obiektu, szczególnie często w przypadku przeniesień w analizie, do których musi dojść niezależnie od osób, do jakich się odnoszą. Rank przytoczył niedawno piękne przykłady na to, że nerwicowe reakcje zemsty kierują się przeciwko niewłaściwym osobom. Obserwującemu to zachowanie się nieświadomości przychodzi na myśl komiczna anegdota o jednym z trzech wiejskich krawców, który miał zostać powieszony, ponieważ pewien wiejski kowal dopuścił się przestępstwa zasługującego na karę śmierci, kara jest konieczna, nawet jeśli spada na niewinnego. FEI 82.

Tym samym superego jest bliskie id i może zastępować je wobec ego. Zanurza się ono głęboko w id, jest za to dalsze od świadomości niż ego. FEI 84.

Z punktu widzenia ograniczenia popędów, z punktu widzenia moralności można powiedzieć: Id jest całkowicie amoralne, ego stara się być moralne, superego może być przesadnie moralne i wtedy staje się okrutne, jak Id. FEI 89.

W tym osiągnięciu duży udział ma ideał ego, który przecież częściowo jest formacją reaktywną przeciw popędowym procesom id. Psychoanaliza jest narzędziem, które naszemu „ja” ma umożliwić postępujący podbój id. Jednakże z drugiej strony widzimy to samo ego jako żałosny twór, który pełni potrójną służbę, i tym samym zagrożone jest przez trzy rodzaje niebezpieczeństw – przez niebezpieczeństwa mające swe źródła w świecie zewnętrznym, w libido id i surowości superego. Tym trzem niebezpieczeństwom odpowiadają trzy rodzaje lęku, albowiem lęk jest wyrazem cofania się przed niebezpieczeństwem. Jako istota graniczna, ego chce pośredniczyć między światem a id, podporządkować id światu i za pomocą swego systemu mięśniowego uczynić zadość pragnieniom id. (…) Stara się ono – gdzie tylko można – pozostać w harmonii z id, zasłania jego nśw nakazy za pomocą swych pśw racjonalizacji, pozoruje posłuszeństwo id wobec napomnień rzeczywistości także tam, gdzie id jest sztywne i elastyczne, tuszuje konflikty id z rzeczywistością i – gdzie się tylko da – także z superego. Zajmując pozycję pośrednią między id a rzeczywistością, [ego] ulega aż nadto często pokusie służalczości, oportunizmu i kłamstwa, niby polityk, który, choć zna prawdę, chce jednak zachować łaski opinii publicznej. Między obydwoma rodzajowi popędów ego nie zachowuje się bezstronnie. Przez swoje wysiłki zmierzające do identyfikacji i sublimacji udziela ono popędom śmierci w id pomocy w opanowaniu libido, jednakże popada przy tym w niebezpieczeństwo, że stanie się obiektem popędów śmierci i samo zginie. Aby nieść tę pomoc, samo musiało wypełnić się libido, a przez to stało się reprezentantem erosa i oto chce żyć i być kochane. FEI 90-91.

Moglibyśmy przedstawić to tak, jak gdyby id pozostawało pod władzą niemych, ale potężnych popędów śmierci, które chcą mieć spokój i uspokoić awanturnika Erosa, zgodnie ze wskazówkami  zasady przyjemności, ale przy tym staramy się jednak zlekceważyć rolę erosa. FEI 92.

Jako metoda leczenia, analiza od samego początku skoncentrowana była na ego i jego zaburzeniach. Badania id i jego funkcjonowania były zawsze jedynie środkiem umożliwiającym osiągnięcie celu. A cel pozostawał niezmienny: powrót do normy i przywrócenie spójności ego. Współcześnie, określając zadanie analizy, powiedzielibyśmy prawdopodobnie, iż należy do niego zdobycie jak najpełniejszej wiedzy o wszystkich trzech strukturach tworzących osobowość, o ich wzajemnych relacjach oraz związku ze światem zewnętrznym. W przypadku ego chodziłoby o zbadanie jego zawartości, granic, funkcji oraz prześledzenie historii jego zależności od świata zewnętrznego, id i superego. W przypadku id, zadaniem psychoanalizy byłoby wyjaśnienie aktywności popędowej, tzn. przedstawienie treści zawartych w id oraz przekształceń, jakim podlegają. FMO  17-18.

Naszą wiedzę o id (wcześniej nazywanym systemem Nśw.) możemy zdobywać jedynie dzięki pochodnym popędów przechodzących do systemu Pśw. i Św. Jeżeli w obrębie id przeważa stan spokoju i satysfakcji, to nie ma powodu, by impuls popędowy atakował ego w poszukiwaniu zaspokojenia. W takiej sytuacji w ego nie powstają uczucia napięcia i przykrości, a my niczego nie dowiadujemy się o treści id. Z tego wynika, przynajmniej teoretycznie, że id nie we wszystkich okolicznościach daje się obserwować. W przypadku superego sprawa ma się zupełnie inaczej. treści zawarte w tej strukturze w przeważającej części są świadome i mogą być dowolnie przywoływane. Pomimo to, nasz obraz superego zawsze zaciera się w chwilach, gdy relacja między nim a ego układa się w sposób harmonijny. Mówimy wtedy, że obie struktury pokrywają się ze sobą, tzn. superego nie jest dostrzegane jako odrębne wobec ego (ani przez samego pacjenta, ani przez zewnętrznego obserwatora). Działanie superego, podobnie jak jest to w przypadku id, daje się zauważyć dzięki stanowi, jaki wywołuje w ego, na przykład wtedy, gdy krytyka spowoduje poczucie winy. FMO 18.

Gdy relacje między ego a id przebiegają harmonijnie, to pierwsze pełni rolę obserwatora procesów przebiegających w drugim. Rozmaite impulsy popędowe nieustannie torują sobie drogę od id do ego, gdzie osiągają dostęp do aparatu ruchowego, który pozwala im na osiągnięcie zaspokojenia. W sprzyjających okolicznościach ego nie sprzeciwia się „intruzowi”, ale daje mu do dyspozycji własną energię, samo zaś ogranicza się do dostrzegania przebiegającego procesu (zauważenia impulsu popędowego, wzrostu napięcia i uczucia przykrości, jakie mu towarzyszy, a wreszcie – rozładowania napięcia z chwilą osiągnięcia zaspokojenia). Obserwacja całego procesu pozwala nam na uzyskanie wyraźnego, niczym nie zakłóconego obrazu impulsu popędowego, ilości libido, jakim jest on obsadzony, oraz celu, do jakiego dąży. Ego, jeśli jest przychylne impulsowi, w ogóle nie pojawia się w tym obrazie. FMO 19.

Na swojej drodze ku osiągnięciu zaspokojenia impulsy id muszą przejść przez terytorium ego, a ich natura obca jest tej strukturze. W obrębie id przeważają tzw. procesy pierwotne: brak syntezy myślowej, uczucia podatne na przemieszczenie, nie wykluczające się wzajemnie, a wręcz współistniejące ze sobą sprzeczności oraz zagęszczanie pojawiające się jako zupełnie naturalne zjawisko. Najpoważniejszą zasadą, jaką rządzą się właściwe procesy psychiczne zachodzące w id, jest osiąganie przyjemności. W obrębie ego, przeciwnie, związki myślowe spełniają surowe wymagania stawiane „procesom wtórnym”. Ponadto, impulsy popędowe nie mogą liczyć na bezpośrednie zaspokojenie. Muszą uwzględniać ramy narzucane im przez rzeczywistość, a co więcej – podporządkować się etycznym i moralnym normom, poprzez które superego kontroluje aktywność ego. FMO 19.

Wiemy, że impulsy id nie chcą pozostawać na poziomie nieświadomości. W sposób naturalny usiłują wydobyć się na powierzchnię, ustawicznie poszukując sposobu dotarcia do świadomości (choćby w postaci pochodnych popędu) i osiągnięcia zaspokojenia. FMO 32.

Ego pozostaje w konflikcie nie tylko z pochodnymi id usiłującymi osiągnąć zaspokojenie. Nie mniej energicznie i aktywnie broni się ono przed uczuciami, jakie towarzyszą impulsom popędowym. Z chwilą odrzucenia żądań id pierwszym zadaniem ego jest „zawarcie ugody” z uczuciami. Pragnieniom seksualnym towarzyszą: miłość, tęsknota, zazdrość, upokorzenie, ból i żałoba. Impulsom agresywnym – nienawiść, złość i wściekłość. Jeżeli pragnienia popędowe, którym te uczucia towarzyszą, zostaną usunięte, same uczucia też muszą ulec przemianie. Kiedy pojawia się przekształcenie uczucia (w ramach leczenia analitycznego lub poza nim), oznacza to, że właśnie zadziałało ego. FMO 34.

Ludzkie id przez całe życie pozostaje nie zmienione. To prawda, że impulsy popędowe ulegają przekształceniu z chwilą wejścia w spór z ego i wymaganiami świata zewnętrznego. Jednak w obrębie samego id, poza zmianą celów z pregenitalnych na genitalne, zachodzą bardzo niewielkie modyfikacje. Pragnienia seksualne oraz obiekty kateksji i związane z nimi fantazje, zawsze gotowe przy jakimkolwiek wzmocnieniu libido ujawnić się pomimo wyparcia, pozostają wciąż te same, od dzieciństwa po okres dojrzewania, życie dorosłe, aż do przekwitania. FMO 103.

Wprawdzie nie przeczymy, że jądro ego (id, jak je później nazwałem), do którego należy „archaiczne dziedzictwo” duszy ludzkiej, jest nieświadome, jednakże poza tym wyróżniamy także „nieświadome wyparcia”, których źródłem jest to dziedzictwo. FPS 175.

Proces, który pozwala jawnej treści snu wyłonić się z myśli sennych ukrytych, nazywamy opracowaniem marzenia sennego. Studium opracowania marzenia sennego uczy nas na wyśmienitym przykładzie, jak pierwotny i stłumiony materiał, wywodzący się z id, narzuca się ego, przybiera charakter przedświadomy i wskutek obrony ego, ulega tym zmianom, które znamy jako zniekształcenie senne. Nie ma takiej cechy marzenia sennego, której nie można by w ten sposób wyjaśnić. Najłatwiej będzie zacząć od stwierdzenia, że wytwarzanie marzeń sennych ma dwojakie przyczyny. Albo popęd (nieświadome pragnienie) – kiedy indziej wyparty – znalazł we śnie dość siły do tego, by wtargnąć do „ja”, albo też jakieś dążenie, powstałe jeszcze w życiu na jawie, jakiś przedświadomy tok myśli wraz ze wszystkimi towarzyszącymi mu konfliktowymi przeżyciami uległy we śnie wzmocnieniu pod wpływem jakiegoś elementu nieświadomego. Tak więc marzenia senne dzielimy na wywodzące się z id i na wywodzące się z ego. FZP 108.

Prawa rządzące procesami nieświadomości, które ujawniają się w ten oto sposób, są dość osobliwe i wystarczające do tego, by wyjaśnić wiele z tego, co w marzeniach sennych wydaje nam się dziwne. Należy do nich przede wszystkim rzucająca się w oczy tendencja do zagęszczania, skłonność do tworzenia nowych całości z elementów, które na jawie z pewnością rozdzielalibyśmy. Wskutek tego pojedynczy element jawnego marzenia sennego często reprezentuje wiele ukrytych myśli sennych, jak gdyby był aluzją do nich wszystkich, i w ogóle zakres jawnego marzenia sennego jest nadzwyczaj zmniejszony w porównaniu z bogatym materiałem, który dał mu początek. Inną, nie całkiem niezależną od poprzedniej, cechą opracowania sennego jest łatwość przemieszczenia psychicznych napięć (kateksji) z jednego elementu na drugi, tak że często w jawnym marzeniu sennym jako najwyraźniejszy, a więc najważniejszy, występuje element, który w myślach sennych miał znaczenie uboczne, i odwrotnie – istotne elementy myśli sennych są jedynie lekko zaznaczone w jawnym marzeniu sennym. Ponadto opracowaniu marzenia sennego wystarczają najczęściej niepozorne cechy wspólne, by we wszystkich dalszych operacjach jeden element zastąpić innym. Z łatwością pojmiemy, jak bardzo te mechanizmy zagęszczania i przemieszczania mogą utrudnić interpretację marzeń sennych i wykrycie stosunków między jawnym marzeniem sennym, a ukrytymi myślami sennymi. Z dowodów potwierdzających istnienie obu tych tendencji do zagęszczania i przemieszczania w teorii naszej wyciągamy wniosek, że w nieświadomym id znajduje się swobodna i ruchliwa energia, i że id najbardziej zależy na tym, by móc dać ujście pobudzeniom; w teorii tej wykorzystujemy obydwie te właściwości do scharakteryzowania pierwotnego procesu przypisywanego id. FZP 109-110.

Wyczuwamy, że w konfliktach ekonomicznych, które stąd wynikają, id i superego często występują razem przeciwko uciskanemu ego, które – by utrzymać się w formie – chwyta się mocno rzeczywistości. Jeśli jednak id i superego staną się zbyt silne, wtedy uda im się wstrząsnąć organizacją ego i zmienić ją tak, że jego właściwy stosunek do rzeczywistości ulegnie zakłóceniu lub nawet całkowitemu zerwaniu. Widzieliśmy to na przykładzie marzenia sennego; jeśli tu ego odrywa się od rzeczywistości świata zewnętrznego, to w psychozie ulega wpływowi świata wewnętrznego. FZP 114.

Tym samym uprzedzamy stwierdzenie, że sporą część naszego wielce cenionego dorobku kulturalnego uzyskaliśmy kosztem życia seksualnego – przez ograniczenie popędów płciowych. Jeżeli dotąd musieliśmy raz po raz podkreślać, że zarówno swe powstanie, jak i najważniejsze nabyte cechy ego zawdzięcza swemu związkowi ze światem zewnętrznym, to tym samym musimy przyjąć, że przyczyna patologicznych stanów, w których najczęściej znowu zbliża się ono do id, jest usunięcie lub rozluźnienie tego związku. FZP 137.

Na ile ego, broniąc się, postępuje według własnych reguł, a na ile pozostaje pod wpływem samych popędów? Być może pewne światło na ów problem rzuciłoby porównanie tego procesu ze zniekształceniem marzenia sennego. We śnie przełożenie ukrytych myśli na jawną treść marzenia następuje na rozkaz cenzora będącego przedstawicielem ego. Jednak sama praca marzenia sennego nie jest dziełem ego. Zagęszczenie, przemieszczenie i wiele dziwnych sposobów przedstawiania świata, jakie pojawiają się w snach, to procesy właściwe id, a jedynie wykorzystywane w celu zniekształcenia. Podobnie rozmaite mechanizmy obronne nie są wyłącznie dziełem ego. Na tyle, na ile procesy popędowe same ulegają modyfikacji, ich szczególne właściwości zostają wykorzystane przez ego. Na przykład gotowość, z jaką procesy popędowe się przemieszczają, wspomaga mechanizm sublimacji, dzięki któremu ego realizuje swój zamiar, czyli kieruje impulsy popędowe z prawdziwie seksualnego celu na inne, wyżej cenione przez społeczeństwo. Chroniąc skutki wyparcia dzięki zastosowaniu reakcji upozorowanej, ego wspomaga się właściwą popędom zdolnością do odwracania. Możemy przypuszczać, że obrona jest odporna na atak jedynie wtedy, gdy wykorzystuje zarówno możliwości ego, jak i naturę samego procesu popędowego. FMO 124.

A wtedy rysuje się nam następujący bieg myśli: zwykle nie znamy pewniejszego uczucia niż poczucie naszej jaźni [das Seblst], naszego Ja [das Ich]. To ja wydaje nam się samodzielne, jednolite, dobrze odgraniczone od wszystkiego innego. Dopiero badanie psychoanalityczne nauczyło nas, że wrażenie to jest złudzeniem, że zwrócone do wewnątrz ja raczej łagodnie przechodzi w nieświadomą istotę psychiczną określaną przez nas mianem „to” [das Es], której niejako służy za fasadę – o stosunku ja do „to” badanie psychoanalityczne winne nam jest jeszcze wiele informacji. Przynajmniej z zewnątrz wydaje się jednak, że ja ustanawia jasne i ostre linie graniczne. FKC 10.

Lęk to stan afektowy, który rzecz jasna odczuwać może jedynie „ja”. „To” nie może się lękać tak samo jak „ja”, nie jest to bowiem organizacja, „to” nie może oceniać sytuacji niebezpieczeństwa. Natomiast bardzo często się zdarza, że w „tym” przygotowują się lub zachodzą procesy dające „ja” asumpt do rozwoju lęku; w rzeczy samej są to prawdopodobnie najwcześniejsze wyparcia, tak jak wiele wszystkich późniejszych, za sprawą których lęk „ja” zdobywa motywacje przed indywidualnymi procesami zachodzącymi w „tym”. Tutaj znowu mamy dobry powód, by dokonać rozróżnienia obu tych przypadków polegających na tym, że [1] w „tym” wydarza się coś, co wyzwala sytuację niebezpieczeństwa dla „ja” i skłania je, by nadało sygnał lęku wzywający do zahamowania oraz [2] że zachodzi inny przypadek polegający na tym, iż trauma narodzin ustanawia w „tym” sytuację analogiczną, w której automatycznie dochodzi do reakcji lękowej. FZS 243.

Czynnik trzeci (psychologiczny) znajdziemy w niekompletności naszego aparatu psychicznego – niekompletności związanej z jego zróżnicowaniem na „ja” i „to” – a zatem ostatecznie, w czymś, co daje się sprowadzić do wypływu świata zewnętrznego. Biorąc wzgląd na niebezpieczeństwa rzeczywistości, „ja” zostaje zmuszone do obrony przed pewnymi popędowymi pobudkami „tego”, do traktowania ich jako zagrożenia. Ale „ja” nie może się bronić przez wewnętrznymi niebezpieczeństwami popędowymi w sposób równie skuteczny jak przed fragmentem obcej mu rzeczywistości. Ściśle związane z „tym”, może odpierać niebezpieczeństwo popędowe tylko wtedy, gdy ograniczy własną organizację i pogodzi się z formacją symptomatyczną jako zastępstwem ograniczonego przez siebie popędu. Jeśli wówczas nieobecny popęd na powrót zacznie napierać na „ja”, będzie miało ono do czynienia z wszystkimi trudnościami, które znamy jako cierpienia neurotyczne. FZS 257.

Oddzielimy teraz w naszym życiu psychicznym, które ujmujemy jako aparat złożony z licznych instancji, rejonów czy dziedzin, pewien region, który nazywamy właściwym „ja”, od innego, który nazwiemy „to”. „To” jest starsze, „ja” rozwinęło się z niego jak warstwa kory pod wpływem świata zewnętrznego. W „tym” biorą początek nasze pierwotne popędy, a wszystkie procesy przebiegają w nim nieświadomie. „Ja” pokrywa się, o czym już wspominaliśmy, z dziedziną przedświadomego, zawiera ono elementy, które zazwyczaj pozostają nieświadome. W odniesieniu do psychicznych procesów zachodzących w „tym” obowiązują inne prawa rozwoju i wzajemnego oddziaływania niż te, który panują w „ja”. W rzeczywistości właśnie odkrycie tych różnic doprowadziła nas do naszego nowego ujęcia i stanowi jego uzasadnienie. To, co wyparte, należy zaliczyć do „tego”, którego mechanizmom także podlega, odróżnia się tylko ze względu na pochodzenie. Różnicowanie odbywa się wcześnie, gdy z „tego” rozwija się „ja”. Wtedy jedna część treści „tego” zostaje przejęta przez „ja” i podniesiona do stanu przedświadomości, druga zaś część nie zostaje objęta takim przekształceniem i pozostaje nadal w „tym” jako właściwa nieświadomość. W toku dalszego formowania się „ja” pewne wrażenia i procesy psychiczne zostają wykluczone za sprawą procesu odparcia; tracą one charakter przedświadomego i zostają zdegradowane do postaci części składowych „tego”. Te wrażenia i procesy stanowią w „tym” „wyparte”. Jeśli chodzi o kontakty między obiema dziedzinami psyche, to przyjmujemy, że z jednej strony proces nieświadomy zostaje podniesiony z „tego” na poziom przedświadomości i wcielony do „ja” i, z drugiej strony, przedświadome w „ja” może pójść w przeciwnym kierunku i zostać odesłane do „tego”. To, że później w „ja” wydziela się specyficzna dziedzina „nad-ja”, leży poza obrębem naszych obecnych zainteresowań. FCM 463-464.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *