Jonathan Haidt, Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka? (Wstęp autora, fragmenty)

Haidt - Prawy umysłWstęp

Co nas czeka?

22
Część pierwsza poświęcona jest zasadzie pierwszej: „Intuicje pojawiają się pierwsze, strategiczne rozumowanie – drugie”. Intuicje moralne pojawiają się automatycznie i niemal natychmiast, na długo przed rozpoczęciem rozumowania moralnego. Te pierwsze intuicje nadają kierunek naszemu późniejszemu rozumowaniu. Jeśli sądzisz, że rozumowanie moralne jest czymś,/
23
co robimy, by dociec prawdy, to będziesz nieustannie sfrustrowany tym, jak głupi, nieobiektywni i nielogiczni stają się ludzie, kiedy się z Tobą nie zgadzają. Jeśli natomiast zaczniesz traktować rozumowanie moralne jako ukształtowaną ewolucyjnie umiejętność, która pomaga nam w realizacji naszych celów społecznych – w uzasadnianiu naszych działań i w obronie grup, do których należymy – to wszystko nabierze sensu. Miej oko na intuicje moralne i nie bierz argumentów moralnych innych ludzi zbyt dosłownie. Na ogół są to naprędce formułowane interpretacje, które powstają po fakcie i służą osiągnięciu jednego lub większej liczby strategicznych celów.

Oto główna metafora pierwszych czterech rozdziałów tej książki: „Ludzki umysł jest podzielony, przypomina jeźdźca na słoniu, przy czym zadaniem jeźdźca jest służyć słoniowi”. Jeździec to nasze świadome rozumowanie – strumień słów i obrazów, których jesteśmy w pełni świadomi. Słoń to pozostałe 99% procesów psychicznych – procesy, które przebiegają poza świadomością, lecz determinują większość naszych zachowań. Metafora ta pochodzi z mojej poprzedniej książki, Szczęście. Od mądrości starożytnych po koncepcje współczesne, w której opisałem, w jaki sposób jeździec i słoń współpracują ze sobą – czasami nader nieudolnie – w miarę jak brniemy przez życie w poszukiwaniu sensu istnienia i ważnych relacji. Na stronach tej książki wykorzystam tę metaforę do rozwiązania takich zagadek, jak: „Dlaczego wydaje nam się, że wszyscy (oprócz nas) są hipokrytami?” oraz „Dlaczego zwolennicy różnych partii politycznych tak chętnie wierzą w bezczelne kłamstwa i absurdalne teorie spiskowe”.

Część druga opowiada o drugiej zasadzie psychologii moralności, która brzmi: „Moralność to coś więcej niż tylko krzywda i sprawiedliwość”. Oto główna metafora  czterech rozdziałów tej części: „Moralizujący umysł jest niczym język wyposażony w sześć receptorów smaku”. Świeckie systemy moralne Zachodu przypominają kuchnię, która próbuje oddziaływać zaledwie na jeden lub dwa z tych receptorów: pytania dotyczące krzywdy i cierpienia albo kwestie uczciwości i niesprawiedliwości. Tymczasem ludzie mają wiele innych intuicji moralnych – na przykład te związane z wolnością, lojalnością, autorytetem i świętością.
24
Część trzecia jest poświęcona trzeciej zasadzie psychologii moralności: „Moralność wiąże i zaślepia”. Główna metafora tych czterech rozdziałów brzmi: „Ludzie są w 90% szympansami i w 10% pszczołami”. Naturę ludzką ukształtował proces doboru naturalnego, działający równocześnie na dwóch poziomach. Osobniki (jednostki) konkurują ze sobą w każdej grupie, a my jesteśmy potomkami naczelnych, które osiągnęły w tej dziedzinie mistrzostwo. Ten fakt odpowiada za ciemną stronę naszej natury, tę, którą zwykle opisuje się w książkach poświęconych naszej historii ewolucyjnej. Rzeczywiście jesteśmy samolubnymi hipokrytami, a przy tym tak zręcznie udajemy szlachetnych i cnotliwych, że potrafimy zwieść nawet samych siebie.

Jednakże natura ludzka kształtowała się również w toku rywalizacji między grupami. Jak dawno temu zauważył Darwin, grupy najbardziej spójne i skłonne do współpracy na ogół wychodzą zwycięsko z rywalizacji z grupami złożonymi z samolubnych indywidualistów. Poglądy Darwina dotyczące doboru grupowego wypadły z łask w latach sześćdziesiątych XX wieku, dziś jednak za sprawą najnowszych odkryć wracają do gry, co pociąga za sobą dalekosiężne implikacje. Nie zawsze jesteśmy samolubnymi hipokrytami. W szczególnych okolicznościach wyłączamy swoje małostkowe Ja i stajemy się niczym komórki większego organizmu albo pszczoły w roju –działamy dla dobra grupy. Takie doświadczenia często należą do najcenniejszych w naszym życiu, chociaż psychologia ula może czynić nas ślepymi na inne względy moralne. Nasza pszczela natura sprzyja altruizmowi, heroizmowi, wojnom i ludobójstwu.

Kiedy zaczniemy spostrzegać swój moralizujący umysł jako umysł naczelnych pokryty warstwą psychologii roju, będziemy mogli spojrzeć na moralność, politykę i religię z nowej perspektywy. Przekonamy się, że dzięki swojej „wyższej naturze” bywamy wielkimi altruistami, mimo że ów altruizm adresowany jest przede wszystkim do członków grup, do których należymy. Dojdziemy do wniosku, że religia (prawdopodobnie) jest ukształtowana ewolucyjnie adaptacją, której rola polega na spajaniu grup i wspomaganiu powstawania społeczności kierujących się wspólna moralnością. Religia nie jest wirusem ani pasożytem, jak przekonują niektórzy współcześni naukowcy (tak zwani nowi ateiści). Wykorzystam tę perspektywę, aby wyjaśnić, dlaczego niektórzy/
25
ludzie są konserwatywni, inni liberalni (lub postępowi), a jeszcze inni zostają libertarianami. Ludzie tworzą grupy polityczne, których członków łączy wspólna narracja moralna. Przyjęcie określonej narracji sprawia, że stajemy się ślepi na inne światy moralne.

W kolejnych rozdziałach będę się odwoływał do najnowszych badań prowadzonych na gruncie neuronauki, genetyki, psychologii społecznej i modelowania ewolucyjnego, jednak najważniejsze przesłanie tej książki pochodzi sprzed tysięcy lat. Jest nim myśl, że wszyscy jesteśmy zadufanymi w sobie hipokrytami:

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? (…) Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.

Oświecenie (lub – jeśli wolisz – mądrość) wymaga tego, abyśmy wszyscy wyrzucili belki z własnych oczu, a później uciekli od małostkowego, stwarzającego podziały moralizatorstwa.
26
Jeśli jednak chcemy zrozumieć samych siebie, nasze podziały, ograniczenia i możliwości, to musimy stanąć z boku, porzucić moralizatorskie zapędy, wykorzystać wiedzę z dziedziny psychologii moralności i przypatrzyć się grze, w którą wszyscy gramy.

Przyjrzyjmy się psychologicznym mechanizmom walki między „za” i „przeciw”. Walka ta toczy się w każdym z naszych moralizujących umysłów i między wszystkimi przekonanymi o własnej cnocie grupami.

I. Intuicje pojawiają się pierwsze, strategiczne rozumowanie – drugie

1. Intuicje pojawiają się pierwsze, strategiczne rozumowanie – drugie.

28
Umysł jest podzielony, przypomina jeźdźca na słoniu, przy czym zadaniem jeźdźca jest służyć słoniowi.

Liberalny konsensus

35
Mark Twain powiedział kiedyś: „Jeśli masz w ręku młotek, to wszystko zaczyna przypominać gwóźdź”.

Tymczasem w innych częściach świata

38
W naszej rodzinie moralność była pełna pasji, podczas gdy artykuły, które czytałem, były tylko o rozumowaniu, strukturach poznawczych i dziedzinach wiedzy. Wydawały mi się przeintelektualizowane. Ich autorzy rzadko wspominali o emocjach.
39
[…] moralność często wiąże się z napięciem wewnątrz grupy, połączonym z rywalizacją między grupami.

Wstręt i brak szacunku

52
Po rozumowanie moralne sięgamy zwykle wtedy, gdy chcemy wpłynąć na innych ludzi (zob. rozdz. 4).
53
W końcu mówili coś w rodzaju: „Po prostu wiem, że to jest złe, ale nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego”. Wydawało się, że wpadli w osłupienie moralne – niezdolność do wyjaśnienia w sposób werbalny czegoś, czego intuicyjnie byli pewni, odjęła im mowę.

Ci badani rozumowali. Naprawdę ciężko przy tym pracowali. Nie było to jednak rozumowanie w poszukiwaniu prawdy, lecz rozumowanie służące potwierdzeniu ich reakcji emocjonalnych. Było to rozumowanie opisane przez filozofa Davida Hume’a, który w 1739 roku napisał: „Rozum jest i winien być tylko niewolnikiem uczuć i nie może mieć nigdy roszczenia do innej funkcji niż do tego, żeby uczuciom służyć posłusznie”.

*

Dziękuję Danowi Wegnerowi, mojemu współpracownikowi i mentorowi na Uniwersytecie Stanu Wirginia, za ukucie terminu moral dumbfounding – osłupienie moralne.

*

[…] uzasadnianie naszych działań i sądów jest jednym z najważniejszych celów, które budzą w nas wszystkich płomienne uczucia.

Podsumowanie

55
Rodzimy się ze skłonnością do moralizowania, musimy się jednak nauczyć, co w takich ludziach, jak my, powinno wzbudzać oburzenie moralne.

2. Pies z intuicją i jego racjonalny ogon

57
Oto jedna z najważniejszych prawd ujawnionych przez psychologię: umysł jest podzielony na części, które czasami wchodzą ze sobą w konflikt. W naturę ludzką wpisane jest poczucie wewnętrznego rozdarcia. Czujemy, że coś nas popycha w różnych kierunkach, i dziwimy się – często pełni przerażenia – swojej niezdolności kontrolowania własnych działań. Rzymski poeta Owidiusz żył w czasach, w których uważano, że przyczyną chorób są zaburzenia równowagi żółci w organizmie, miał jednak wystarczającą wiedzę na temat psychologii, aby kazać jednej ze swych bohaterek lamentować: „Nowa mnie zmogła siła: tu żądza napiera, tam rozum: a ja chwaląc lepsze – zło obieram”.
58
Filozofia Zachodu od tysięcy lat oddaje cześć rozumowi, nie ufając namiętnościom. Istnieje bezpośrednie połączenie między Platonem a Immanuelem Kantem i Lawrence’em Kohlbergiem. W dalszej części tej książki będę określał ów pełen uwielbienia stosunek do rozumu mianem złudzenia/
59
racjonalistycznego. Nazywam go złudzeniem, ponieważ jeśli grupa ludzi czyni z czegoś świętość, to jej członkowie tracą zdolność do trzeźwego myślenia na ten temat. Moralność wiąże i zaślepia. Żarliwi wyznawcy tworzą zbożne fantazje, które nie przystają do rzeczywistości, aż w pewnym momencie zjawia się ktoś, kto próbuje strącić bożka z piedestału. To właśnie starał się uczynić Hume, kiedy wysunął swą obrazoburczą (w sensie filozoficznym) tezę, że rozum jest tylko sługą namiętności.

Proroctwo [E.O.] Wilsona

62
Wydawało mu [E.O. Wilsonowi] się oczywiste, że tak naprawdę racjonaliści tworzą zgrabne uzasadnienia intuicji moralnych, które najlepiej wyjaśnia teoria ewolucji.

Emocjonalne lata dziewięćdziesiąte

64
Damasio doszedł do wniosku, że instynktowne uczucia i reakcje cielesne są warunkiem koniecznym racjonalnego myślenia.
65
Odkrycia Damasia były całkowicie sprzeczne z ideami Platońskimi. U jego pacjentów uszkodzenie mózgu doprowadziło do zerwania komunikacji między racjonalną duszą a kipiącymi namiętnościami ciała (których siedzibą – o czym Platon nie wiedział – nie jest serce ani żołądek, lecz mózgowe ośrodki emocji). Nie było już „groźnych i nieodpartych namiętności” ani „głupich doradców” sprowadzających racjonalna duszę na manowce. Wynikiem owej separacji nie było jednak wyzwolenie rozumu z niewoli namiętności, lecz szokujące odkrycie, że rozumowanie wymaga namiętności.

Bez pomocy serca głowa nie radzi sobie nawet z zadaniami, które są jej domeną. Do tych przypadków najlepiej pasuje więc model Hume’a: kiedy pan (namiętności) nagle umiera, sługa (rozum) nie przejawia zdolności ani chęci dalszego kierowania państwem. Wszystko popada w ruinę.

Dlaczego ateiści nie chcą sprzedać swojej duszy?

67
[…] „procesy automatyczne” (takie jak emocje czy intuicja).

„Widzę, że” a „wyjaśniam, dlaczego”

74
Takie wyniki skłoniły Wasona do wniosku, że ocena i jej uzasadnienie to odrębne procesy. Margolis podzielał pogląd Wasona i w taki oto sposób podsumował stan rzeczy:

Mając gotowe oceny (które są wytwarzane przez nieświadomą maszynerię poznawczą mózgu i czasami bywają poprawne, a innym razem błędne), ludzie wymyślają uzasadnienia, które ich zdaniem wyjaśniają owe oceny. Uzasadnienia te są jednak tylko sformułowanymi po fakcie racjonalizacjami. [Howard Margolis, Patterns, thinking, and cognition. Chicago: University of Chicago Press, 1987] 76
Właśnie temu służy rozumowanie moralne. Zajmujemy się nim nie po to, by odtworzyć rzeczywiste powody, z jakich sami dokonaliśmy takiej, a nie innej oceny, lecz po to, by znaleźć najlepsze z możliwych powodów, z jakich ktoś inny powinien się zgodzić z naszą opinią. [racjonalizacja]

Jeździec i słoń

77
Emocje są formą przetwarzania informacji. Przeciwstawienie emocji poznaniu jest zatem równie bezsensowne, jak zestawienie deszczu z pogodą albo samochodów z pojazdami.

Margolis pomógł mi się uwolnić od dychotomii emocje–poznanie. Dzięki jego pracom zrozumiałem, że formułowanie ocen moralnych jest procesem poznawczym, podobnie jak dokonywanie wszelkich innych ocen. Tak naprawdę ważne jest rozróżnienie między dwoma rodzajami poznania: intuicją i rozumowaniem. Emocje moralne są jednym z rodzajów intuicji moralnych, ale większość intuicji moralnych jest bardziej subtelna – nie osiąga poziomu emocji.

*

Emocje nie są w całości podkategorią intuicji. Wielu badaczy zalicza do emocji wszelkie zmiany fizjologiczne, które przygotowują jednostkę do podjęcia zachowania adaptacyjnego, między innymi zmiany hormonalne zachodzące w organizmie. Reakcje hormonalne nie są intuicjami. Poznawcze elementy emocji – takie jak ocena zdarzeń i wahania poziomu uwagi i czujności – są jednak podtypami intuicji. Pojawiają się automatycznie, a jednostka jest świadoma ich wyników, lecz nie samych procesów.

Intuicja jest słowem, które najlepiej opisuje dziesiątki lub setki szybkich ocen moralnych, których dokonujemy każdego dnia. Tylko nieliczne z tych intuicji docierają do nas wbudowane w prawdziwe emocje.
78
W książce Szczęście nazwałem te dwa rodzaje poznania jeźdźcem (procesy kontrolowane, między innymi „wyjaśnianie, dlaczego”) i słoniem (procesy automatyczne, między innymi emocje, intuicja i wszystkie formy „widzę, że”). Wybrałem słonia, a nie konia, ponieważ słonie są bez porównania większe – i bardziej inteligentne – niż konie. Procesy automatyczne kierują ludzkim umysłem, podobnie jak przez ostatnich 500 milionów lat kierowały umysłami zwierząt. Robią to znakomicie, niczym oprogramowanie, które było udoskonalane w ciągu tysięcy cyklów życia, kiedy u ludzi wyewoluowała zdolność posługiwania się językiem i rozumowania – co nastąpiło w ciągu ostatniego miliona lat – ludzki mózg nie przeorganizował się w taki sposób, aby przekazać lejce nowemu, niedoświadczonemu woźnicy. Było raczej tak, że jeździec (oparte na języku rozumowanie) ukształtował się w toku ewolucji, ponieważ robił coś pożytecznego dla słonia.

Jeździec może być pożyteczny na wiele sposobów. Lepiej przewiduje przyszłość (ponieważ potrafimy analizować w głowie różne możliwości), a co za tym idzie – może pomagać słoniowi w podejmowaniu lepszych decyzji tu i teraz. Potrafi zdobywać nowe umiejętności i opanowywać nowe technologie, które mogą pomagać słoniowi w osiąganiu jego celów i unikaniu nieszczęść. Wreszcie, co najistotniejsze, jeździec występuje w roli rzecznika słonia. Jest mistrzem w wymyślaniu wyjaśnień po fakcie – potrafi wytłumaczyć wszystko, co słoń właśnie zrobił – i bez trudu znajduje uzasadnienia dla tego, co słoń chce zrobić za chwilę. Odkąd ludzie opanowali język i zaczęli go wykorzystywać do plotkowania o innych, noszenie na grzbiecie pełnoetatowej agencji public relations stało się dla słonia niezwykle ważne.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku nie wymyśliłem jeszcze metafory jeźdźca i słonia, odkąd jednak odrzuciłem dychotomiczny podział na emocje i poznanie na rzecz odróżnienia między intuicją a rozumowaniem , wszystko ułożyło się w logiczną całość.

Ta/
79
prosta zmiana przeistoczyła ów model w model zgodny z ideą Hume’a, w którym intuicje (a nie namiętność) są najważniejszym źródłem ocen moralnych, a następowanie następuje zazwyczaj po dokonaniu oceny i służy formułowaniu uzasadnień post hoc. Rozum jest sługą intuicji. Jeździec znalazł się na grzbiecie słonia przede wszystkim po to, by mu służyć.

Pragnąłem również oddać społeczną naturę sądów moralnych. Moralizatorskie wypowiedzi służą rozmaitym celom strategicznym, takim jak dbanie o własną reputację, zawieranie sojuszy i pozyskiwanie przychylności osób trzecich (obserwatorów), ażeby brały naszą stronę w sporach, które są tak częste w życiu codziennym.
80
Ze względu na te dwie zmiany nazwałem swoja teorię „społeczno-intuistycznym modelem sądów moralnych”. Opublikowałem ją w 2001 roku w artykule zatytułowanym The emotional Dog and Its Rational Tail/
81
(Emocjonalny pies i jego racjonalny ogon). Z perspektywy czasu żałuję, że nie użyłem wyrażenia „pies z intuicją”, ponieważ psychologowie, którzy wciąż jeszcze tkwią w pułapce dychotomii emocje–poznanie, opierając się na tytule tego artykułu, często przypisują mi pogląd, że siłą napędową moralności zawsze są emocje. Potrafię wykazać, że poznanie nie jest bez znaczenia, co ich zdaniem stanowi dowód przemawiający przeciwko intuicjonizmowi. Tymczasem intuicje (między innymi reakcje emocjonalne) są rodzajem poznania, tyle tylko, że nie są rodzajem rozumowania. [poznanie = emocje + rozumowanie]

Jak wygrać spór?

Model społeczno-intuicjonistyczny wyjaśnia, dlaczego spory dotyczące kwestii moralnych i politycznych są tak frustrujące: otóż dlatego, że uzasadnienia moralne są niczym ogon, którym macha pies kierujący się intuicją. Machanie ogonem jest formą komunikacji. Nie można uszczęśliwić psa, poruszając na siłę jego ogonem. Podobnie nie sposób nakłonić człowieka do zmiany zdania przez podważanie wszystkich jego argumentów. Hume zdiagnozował ten problem dawno temu:

A ponieważ rozum nie jest źródłem, z którego obaj dyskutanci czerpaliby swoje tezy, na próżno można by się spodziewać, że jakakolwiek logika, nieodwołująca się do emocji, zdoła ich kiedykolwiek skłonić do wyznawania prawdziwych zasad.

Jeśli chcesz skłonić innych do zmiany zdania, powinieneś się zwrócić do ich słoni. Musisz wykorzystać połączenia 3 i 4 modelu społeczno-intuicjonistycznego, aby – zamiast podawać im nowe, racjonalne powody – podsunąć im nowe intuicje.
82
[…] nasze skłonne do moralizatorstwa umysły bardzo szybko przełączają się na tryb walki. Jeździec i słoń harmonijnie ze sobą współpracują, aby odpierać ataki i nękać przeciwnika retorycznymi granatami. Takie działania mogą zrobić wrażenie na naszych przyjaciołach i pokazać sojusznikom, że jesteśmy oddanymi członkami zespołu, ale niezależnie od tego, jak logiczne są nasze argumenty, z pewnością nie skłonią one naszych przeciwników do zmiany zdania, jeśli u nich również włączył się duch walki. Jeżeli naprawdę pragniesz zmienić czyjąś opinię w kwestii moralnej lub politycznej, to musisz spojrzeć na ów problem zarówno z pozycji tej osoby, jak i z własnej perspektywy. A jeśli przyjrzysz mu się z punktu widzenia drugiej osoby – wnikliwie i intuicyjnie – to może się okazać, że i Twój umysł się otworzy. Empatia jest antidotum na naszą skłonność do moralizatorstwa, chociaż niezwykle trudno jest zdobyć się na empatię ponad podziałami moralnymi.

Podsumowanie

82
Platon uważał, że to rozum może i powinien być panem; Jefferson uważał, że te dwa procesy są równorzędnymi partnerami (głowa i serce), rządzącymi podzielonym/
83
imperium; Hume twierdził, że rozum jest sługą namiętności (i tylko do tej roli się nadaje). W tym rozdziale próbowałem wykazać, że Hume miał rację:

  • Ludzki umysł jest podzielony na części – niczym jeździec (procesy kontrolowane) na słoniu (procesy automatyczne). Jeździec powstał w toku ewolucji, aby służyć słoniowi.
  • Można obserwować, jak jeździec służy słoniowi, kiedy ludzie wpadają w osłupienie moralne. doświadczają wtedy bardzo silnych, instynktownych odczuć dotyczących tego, co jest dobre, a co złe, i już po fakcie usiłują znaleźć uzasadnienie [racjonalizacja]. Nawet w sytuacji, gdy sługa (rozumowanie) wraca z pustymi rękami, pan (intuicja) nie zmienia swojej oceny.
  • Model społeczno-intuicjonistyczny opiera się na modelu Hume’a, czyniąc go jednak bardziej społecznym. Rozumowanie moralne stanowi element naszych podejmowanych przez całe życie wysiłków, mających na celu zdobywanie przyjaciół i wywieranie wpływu na innych. To dlatego twierdzę, że „intuicje pojawiają się pierwsze, strategiczne rozumowanie – drugie”. Nie zdołasz pojąć rozumowania moralnego, jeśli będziesz je uważał za coś, co ludzie robią zupełnie samodzielnie, aby dociec prawdy.
  • Jeśli więc pragniesz zmienić czyjeś zdanie w kwestii moralnej lub politycznej, najpierw zwróć się do słonia. Kiedy próbujemy nakłonić ludzi, by uwierzyli w coś, co jest sprzeczne z ich intuicją, nasi rozmówcy dokładają wszelkich starań, aby znaleźć wyjście ewakuacyjne – powód do powątpiewania w słuszność naszych wniosków lub argumentów. Prawie zawsze im to się udaje.

Pisząc książkę, starałem się wykorzystać podejście intuicjonistyczne. Jego celem jest zmiana sposobu myślenia zróżnicowanej grupy czytelników – liberalnych i konserwatywnych, niereligijnych i religijnych – na temat moralności, polityki, religii i siebie nawzajem. Wiedziałem, że muszę działać bez pośpiechu i zwracać się w większym stopniu do słoni niż do jeźdźców. Nie mogłem od tak, po prostu, wyłożyć swojej teorii w pierwszym rozdziale, prosząc czytelników, aby wstrzymali się z oceną do czasu, gdy przedstawię wszystkie dowody przemawiające za słusznością mojego modelu. Postanowiłem połączyć historię psychologii moralności ze swoja osobistą historią, aby wywołać u czytelników poczucie przesuwania się od racjonalizmu ku intuicjonizmowi./
84
Dodałem do tego historyczne anegdoty, słowa starożytnych myślicieli i pochwałę kilku wizjonerów. Sformułowałem metafory (na przykład tę o jeźdźcu i słoniu), które będą powracać na kolejnych stronach tej książki. Zrobiłem to wszystko, aby nastroić Twoje intuicje dotyczące psychologii moralności. Jeśli mi się nie udało, jeśli odczuwasz instynktowną niechęć do intuicjonizmu lub do mnie samego, to niezależnie od tego, ile dowodów przedstawię w dalszej części tej książki, nie zdołam Cię przekonać o słuszności modelu intuicjonistycznego. Jeżeli jednak masz  intuicyjne przeczucie, że intuicjonizm może być trafny, to możemy pójść dalej. W następnych dwóch rozdziałach będę się zwracał w większym stopniu do jeźdźców niż do słoni.

3. Słonie rządzą

88
[Budda:] Łatwo widzi się błędny innych, lecz trudno dostrzec własne. Błędy innych rozdmuchuje się niczym plewy na wietrze, lecz własne skrywa się tak, jak zręczny myśliwy maskuje się za ściętymi gałęziami.

1. Mózg ocenia natychmiast i nieustannie

Mózgi oceniają wszystko pod kątem potencjalnego zagrożenia lub korzyści, a następnie dostosowują zachowanie w taki sposób, aby uzyskać jak najwięcej tego, co dobre, i zminimalizować szkody.

*

Zdanie to podsumowuje najważniejszą tezę behawioryzmu; zobacz rozważania Pawłowa (1927) na temat dwóch podstawowych odruchów orientacyjnych. Z niewielkimi zmianami ilustruje ono również myśl Freuda – różne części nieświadomości nieustannie lustrują otoczenie oraz/
89
oraz inicjują błyskawiczne reakcje automatyczne, chociaż czasami wchodzą ze sobą w konflikt.

W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku Wilhelm Wundt, twórca psychologii eksperymentalnej, sformułował doktrynę prymatu afektu (affective primacy). Pojęcie „afekt” odnosi się do niewielkich przypływów pozytywnych lub negatywnych odczuć, które przygotowują nas do zbliżania się do danego bodźca, bądź też do unikania go.

Wundt doszedł do wniosku, że reakcje afektywne są tak ściśle powiązane ze spostrzeganiem, iż często odczuwamy sympatię lub antypatie do danego bodźca w chwili, w której go zauważamy, zanim jeszcze rozpoznamy, co to jest. Te przypływy uczuć pojawiają się tak szybko, że wyprzedzają wszystkie inne myśli dotyczące tego, na co patrzymy.

W 1980 roku psycholog społeczny Robert Zajonc przywrócił do życia zapomnianą myśl Wundta – ideę prymatu afektu. Zajonc nie mógł znieść popularnego wśród ówczesnych psychologów poglądu, że człowiek przetwarza informacje w sposób beznamiętny i racjonalny – najpierw spostrzega i kategoryzuje obiekty, a potem na nie reaguje.
90
W swoim przełomowym artykule Zajonc namawiał psychologów, aby używali modelu dwuprocesualnego, w którym afekt – „czyli uczucia” – jest procesem o pierwszorzędnym znaczeniu. Prymat afektu wynika zarówno z faktu, że pojawia się on pierwszy (jest elementem percepcji, a co za tym idzie – jest niezwykle szybki), jak i z tego, że jest silniejszy (ze względu na swój ścisły związek z motywacją wywiera silny wpływ na zachowanie). Drugi proces – myślenie – jest zdolnością ewolucyjnie młodszą, zakorzeniona w języku i niezwiązana ściśle z motywacją. Innymi słowy, myślenie jest jeźdźcem, afekt zaś – słoniem. System myślenia nie jest przygotowany do roli przywódcy – nie ma wystarczającej mocy sprawczej – ale może być użytecznym doradcą.

4. Psychopaci rozumieją, ale nie czują

98
Wydaje się, że przyczyną psychopatii nie jest niewłaściwa opieka rodzicielska ani wczesna trauma. Zjawisko to nie ma żadnego wyjaśnienia opartego na czynnikach środowiskowych. Jest to zaburzenie dziedziczne (zdeterminowane genetycznie), w którego wyniku powstaje mózg niewrażliwy na potrzeby, cierpienie i naruszenie godności innych. Słoń nie reaguje nawet najdrobniejszym poruszeniem na rażącą niesprawiedliwość. Jeździec jest zupełnie normalny – całkiem dobrze radzi sobie z rozumowaniem. Jeździec powinien jednak służyć słoniowi, a nie pełnić funkcję kompasu moralnego.

104
Jeździec wyewoluował, aby służyć słoniowi, łączy ich jednak relacja partnerska – jeździec przypomina adwokata świadczącego usługi klientowi, nie zaś niewolnika służącego swemu panu.

Podsumowanie

106
Pierwsza zasada psychologii moralności brzmi: Intuicje pojawiają się pierwsze, strategiczne rozumowanie drugie. Aby potwierdzić tę zasadę, przeanalizowałem sześć obszarów badań eksperymentalnych, które dowodzą, że:

  • Mózgi oceniają natychmiast i nieustannie (jak twierdzili Wundt i Zajonc).
  • Oceny społeczne i polityczne zależą w dużej mierze od błyskawicznych przypływów intuicji (jak wykazały badania Todorova z wykorzystaniem testu IAT./

107

  • Nasze stany somatyczne czasami wpływają na dokonywane przez nas oceny moralne. Nieprzyjemne zapachy i smaki mogą czynić nas bardziej skłonnymi do osądzania innych (podobnie jak wszystko, co skłania nas do myślenia o czystości).
  • Psychopaci rozumieją, ale nic nie czują (i wykazują poważne deficyty w sferze moralności).
  • Niemowlęta czują, ale nie rozumieją (i przejawiają zaczątki moralności).
  • Reakcje afektywne występują w mózgu we właściwym miejscu i czasie (jak wykazali Damasio, Greene i autorzy późniejszych badań).

Rozpatrywane łącznie, dane pochodzące z tych sześciu obszarów tworzą dość klarowny obraz jeźdźca i słonia oraz ról, jakie odgrywają oni w naszym moralizującym umyśle. To słoń (procesy automatyczne) stanowi centrum wydarzeń w psychologii moralności. Oczywiście, rozumowanie też jest ważne, zwłaszcza w interakcjach między ludźmi, szczególnie wtedy, gdy racjonalne argumenty wywołują nowe intuicje. Słonie rządzą, ale nie są tępe ani despotyczne. Intuicje mogą ulegać wpływowi rozumowania, zwłaszcza gdy argumenty pojawiają się w trakcie przyjacielskiej rozmowy albo są wbudowane w emocjonalnie przekonującą opowieść, film czy przekaz medialny.

Najistotniejsze jednak jest to, że kiedy widzimy zachowania innych ludzi albo słyszymy o czymś, co zrobili, nasz słoń natychmiast zaczyna się pochylać w którąś stronę. Jeździec, który za każdym razem stara się przewidzieć kolejny ruch słonia, zaczyna się rozglądać w poszukiwaniu sposobu, w jaki mógłby pomóc słoniowi w wykonaniu owego ruchu [racjonalizacja].

4. Głosujcie na mnie (oto dlaczego powinniście to zrobić)

111
W tym rozdziale wykażę, że rozum nie nadaje się do rządzenia. Jego specjalność to poszukiwanie uzasadnień, a nie dążenie do prawdy. Dowiodę, że Glaukon miał rację: ludziom dużo bardziej zależy na pozorach i reputacji niż na rzeczywistości [racjonalizacja].

Wszyscy jesteśmy intuicyjnymi politykami

113
Tetlock odkrył dwa rodzaje starannego rozumowania. Myślenie eksploracyjne to „bezstronne rozważenie różnych punktów widzenia”. Myślenie konfirmacyjne natomiast jest „jednostronna próbą uzasadnienia określonego punktu widzenia.
114
Tetlock podsumowuje to w taki sposób:

Zasadniczą funkcja myślenia jest dbałość o to, abyśmy zachowywali się w sposób, który można przekonująco usprawiedliwić albo wytłumaczyć innym. Proces rozważania uzasadnień własnych wyborów może być tak rozpowszechniony, że decydenci poszukują przekonujących powodów dokonania takiego, a nie innego wyboru nie tylko wtedy, gdy muszą wyjaśnić swoją decyzję innym. Szukają także uzasadnień, które by przekonały ich samych, że dokonali właściwego wyboru.

Tetlock konkluduje, że świadome rozumowanie służy przede wszystkim perswazji, nie zaś odkrywaniu prawdy. Dodaje jednak, że ludzie starają się także przekonać samych siebie. Pragniemy wierzyć w to, co zamierzamy powiedzieć innym [racjonalizacja].

2. Nasz rzecznik prasowy automatycznie szuka uzasadnień

118
Wason nazwał to zjawisko błędem konfirmacji (confirmation bias). Jest to skłonność do poszukiwania oraz interpretowania nowych informacji w sposób potwierdzający nasze dotychczasowe przekonania. Ludzie nieźle sobie radzą z podważaniem cudzych twierdzeń, jeżeli jednak chodzi o Twoje przekonanie, to traktujesz je jak swoją własność, niemal swoje dziecko – pragniesz je chronić, a nie kwestionować, ryzykując, że je stracisz.
119
Perkins doszedł do wniosku, że „ludzie inwestują swój IQ w potwierdzenie słuszności własnych opinii, a nie w bezstronną i wnikliwą analizę danego zagadnienia”.

5. Jesteśmy gotowi uwierzyć niemal we wszystko, co przemawia za słusznością naszej grupy

Złudzenie racjonalistyczne

129
Każdy, kto ceni prawdę, powinien przestać czcić rozum.
130
[…] większość dziwacznych i przygnębiających wyników badań nabiera sensu, kiedy zaczynamy spostrzegać rozumowanie jako coś, co wyewoluowało nie po to, aby ułatwić nam docieranie do prawdy, lecz by pomagać nam w posługiwaniu się argumentacją, perswazją i manipulacją w dyskusjach z innymi ludźmi [racjonalizacja].

Podsumowanie

132
[…] myślenie moralne bardziej przypomina polityka zabiegającego o głosy niż naukowca próbującego dociec prawdy:

  • Obsesyjnie przejmujemy się tym, co myślą o nas inni, choć w dużej mierze nie dostrzegamy tego faktu i jesteśmy go nieświadomi.
  • Świadome rozumowanie działa niczym rzecznik prasowy, który automatycznie usprawiedliwia każde stanowisko zajęte przez prezydenta.
  • Z pomocą swojego rzecznika prasowego potrafimy często kłamać i oszukiwać, przy czym ukrywamy to tak skutecznie, że przekonujemy nawet samych siebie.
  • Rozumowanie może nas doprowadzić do niemal każdego wniosku, do jakiego pragniemy dojść, ponieważ kiedy chcemy w coś uwierzyć, zadamy sobie pytanie: „Czy mogę w to uwierzyć?”, a gdy tego nie chcemy, pytamy: „Czy muszę w to uwierzyć?”. Odpowiedź na pierwsze z tych pytań prawie zawsze brzmi „tak”, na drugie zaś – „nie”.
  • W kwestiach moralnych i politycznych często kierujemy się dobrem swojej grupy, a nie dbałością o własny interes. Wykorzystujemy umiejętność rozumowania, aby wesprzeć swoją drużynę i dać wyraz oddaniu grupie.




Zobacz też:
→ Człowiek, istota racjonalizująca – Jonathan Haidt, Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka? (recenzja)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *