Ja fałszywe (ja wcielone, ja zewnętrzne)

Wewnętrzne „ja” jest pogrążone w wyobrażeniach i obserwacji. Śledzi ono procesy percepcji i działania. Doświadczenie w żadnym stopniu nie wpływa na nie bezpośrednio (wszak nie jest to nawet jego zamiarem), a zachowania jednostki nie są jego wyrazem. Bezpośrednie związki ze światem to domena peryferiów systemu fałszywego „ja”. LPJ 122.    

Opisywany tutaj system fałszywego „ja” istnieje obok „ja” wewnętrznego, które pochłonięte jest utrzymywaniem swej tożsamości i wolności poprzez transcendencję, niewcielanie się, a więc przez unikanie schwytania, złapania w pułapkę, bycia zawładniętym. Jego celem jest bycie czystym podmiotem, pozbawionym egzystencji obiektywnej. Tak więc, z wyjątkiem momentów poczucia bezpieczeństwa jednostka uważa swą egzystencję obiektywną za przejaw aktywności fałszywego „ja”. LPJ 123.

Histeryk próbuje szukać gratyfikacji w czynach, deprecjonując jednocześnie ich znaczenie. Działania histeryka pozwalają mu „osiągnąć” zaspokojenie pragnień libidalnych lub agresji wobec innych ludzi. Jednak on sam nie dopuszcza do siebie świadomości tych pragnień. Stąd belle indiference, radosna beztroska, nieprzywiązywanie wagi do konsekwencji swych słów i czynów. Widzimy, że taki stan rzeczy różni się wielce od tego, co obserwujemy w wypadku osobnika schizoidalnego o podzielonej jaźni. Jego fałszywe „ja” nie służy jako instrument spełnienia lub zaspokojenia prawdziwego „ja”. „Ja” jednostki schizoidalnej może pozostawać daremnie łaknące na poziomie najprymitywniejszych potrzeb, podczas gdy „ja” fałszywe wydawać się będzie genitalnie usatysfakcjonowane. Działania fałszywego „ja” nie dają jednak zaspokojenia „ja” wewnętrznemu. 124-125.

Histeryk udaje, że niektóre jego wysoce satysfakcjonujące działania są tylko pozorowane lub nie znaczą dla niego nic czy też, że w ogóle nie mają dla niego żadnych specjalnych konsekwencji, a nawet, iż jest on do nich w jakiś sposób zmuszany. Tymczasem właśnie te działania sprawiają mu w istocie wielką przyjemność, dając skrywane skrzętnie zaspokojenie. Fałszywe „ja” osobowości schizoidalnej czuje się przymuszane do ulegania woli innych. Będąc częściowo autonomiczne i poza kontrolą, odbierane jest jako byt obcy. Nierealność, brak znaczenia, bezcelowość, które przenikają całą sferę jego percepcji, myśli, uczuć i działań, jak i jego ogólna martwota nie są po prostu produktem wtórnego naturalnego systemu obronnego, lecz bezpośrednimi konsekwencjami podstaw owej dynamicznej struktury takiej istoty. LPJ 125.

Pacjent neurotyczny może więc udawać przed sobą, że posiada drugie, fałszywe „ja”, powierzchownie podobne do tego, które obserwujemy u osobników schizoidalnych. Jednak bliższe przyjrzenie się temu zjawisku pokazuje, że mamy do czynienia z sytuacjami bardzo odmiennymi. Histeryk często zaczyna udawać, że nie ma udziału w swych uczynkach, podczas gdy w istocie realizuje się w nich. LPJ 126.

Stwierdziliśmy, że fałszywe „ja” powstaje poprzez uległy stosunek wobec woli innych, wobec ich intencji lub oczekiwań czy też wobec tego, jak sobie owe intencje czy oczekiwania wyobrażamy. Niekoniecznie musi to jednak znaczyć, że fałszywe „ja” jest absurdalnie posłuszne. Może być także absurdalnie nieposłuszne. Zasadnicza cecha uległości wyraża się w słowach Jamesa, kiedy mówi on, że jest ona „odpowiedzią na to, za kogo uważają mnie inni ludzie”. Przejawia się to zarówno w zachowaniu zgodnym z określeniem nadanym mu przez innych ludzi, jak i w trudności w funkcjonowaniu własnej definicji siebie, byciu tym, kim chciałoby się być. Przejawia się to więc w byciu tym, kogo chcą w nas widzieć inni (lub oczekują, że tacy będziemy), i byciu naprawdę sobą jedynie w wyobraźni lub w grze przed lustrem. W konformizmie, z jakim jednostka zgadza się czy nawet przyjmuje z satysfakcją bycie „przedmiotem”, za jaki uważają ją inni, fałszywe „ja” przedmiotem tym się staje. Rzecz ta może być równie dobrze udawanym grzesznikiem, jak i fałszywym świętym. W wypadku osobnika schizoidalnego konformizmowi i zniewoleniu wobec czynników zewnętrznych nie ulega cała osobowość. Powstaje zasadnicza linia jej podziału, przebiegająca pomiędzy zewnętrzną uległością i wewnętrznym zaprzeczaniem uległości. LPJ 128-129.

Uległość i zniewolenie systemu fałszywego „ja” osiąga ekstremalne formy w automatycznym posłuszeństwie, echopraksji, echolalii oraz gibkości woskowatej (flexibilitas cerea) u katatoników. Posłuszeństwo, naśladownictwo i kopiowanie zachowań doprowadzone są tutaj do takiego stadium, że stworzona w ten sposób groteskowa parodia staje się ukrytym oskarżeniem wobec osoby manipulującej osobowością takiego człowieka. LPJ 133.

Ukryte, wewnętrzne „ja” nienawidzi cech „ja” fałszywego. Jednocześnie boi się go, ponieważ uznanie obecności w sobie obcej istoty jest zawsze odczuwane jako zagrożenie. „Ja” obawia się wchłonięcia przez rosnącą identyfikację z obcą osobowością. System fałszywego „ja” zachowuje się pod pewnymi względami podobnie jak system siateczkowo-śródnabłonkowy, który otorbia niebezpieczne ciała obce, chroniąc w ten sposób organizm przed ich rozprzestrzenieniem. Lecz jeżeli jego funkcja defensywna wygląda właśnie tak, to musi to być oznaką porażki. Okazuje się, że wewnętrzne „ja” nie jest wcale bardziej autentyczne od zewnętrznego. LPJ 134.

Mając do czynienia z kimkolwiek innym, zaczynał funkcjonować poprzez system swego fałszywego „ja”, oparty na uległości wobec czyichś życzeń i ambicji. Brnąc w to coraz głębiej, coraz bardziej nienawidził innych ludzi i siebie samego. W miarę jak słabło poczucie tego, co należało do jego prawdziwego „ja” zaczynało tracić odporność, stawało się coraz bardziej wrażliwe i coraz bardziej przerażone możliwością zostania przenikniętym przez innych ludzi, którzy mogliby odkryć jego najświętsze tajemnice. LPJ 166.

System fałszywego „ja” nie może w żaden sposób wypróbowywać rzeczywistości, gdyż dokonanie jakiejkolwiek oceny świata wymaga funkcjonowania umysłu, który byłby w stanie wybrać lepszą z alternatyw itp., a właśnie brak takiej świadomości czyni owo „ja” fałszywym. LPJ 184.

Ważnym elementem tworzenia się nastawień i urojeń hipochondrycznych jest stosunek uczuciowy do własnego ciała, określany w języku psychoanalitycznym jako autoerotyzm. Ciało jest źródłem wielu przyjemności, nawet rozkoszy, ale też i cierpienia; jest czymś najbardziej ukochanym, lecz niekiedy znienawidzonym, a najczęściej ambiwalentnie jednym i drugim. Tkwi w takim nastawieniu podwójna patologia skierowania uczucia na [do] wewnątrz zamiast na zewnątrz i rozszczepienia siebie na ciało i resztę, którą określa się zaimkiem „ja”. Ciało nie jest „mną”, ale najbardziej własną częścią otaczającego świata. KS 117.

Wiele aktywności ustroju nie dochodzi do świadomości lub rozgrywa się na jej marginesie; aktywności te nie są przeżyciami lub są tylko przeżyciami śladowymi, nie angażują one „ja” lub angażują je w stopniu bardzo nieznacznym. Do takich czynności należą aktywności wegetatywne i zautomatyzowane. Stąd wrażenie ich przedmiotowości – „nie ja je odczuwam i wykonuję, ale moje ciało”.         Przed naporem bodźców ze świata otaczającego, a także z wnętrza ustroju układ nerwowy broni się za pomocą mechanizmów hamujących (barier). W ten sposób uwidacznia się jego rola chroniąca i osłaniająca, wywodząca się z faktu, że tak samo jak skóra, pochodzi on z zewnętrznego listka zarodkowego (ektodermy). Chronimy też własne przeżycia przed ciekawością otoczenia, przywdziewając maski odpowiadające wymaganiom otoczenia. W ten sposób wytwarza się schizis (rozszczepienie) między przeżyciem a jego zewnętrzną ekspresją. KS 199.

Bibliografia: wykaz skrótów



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *