Superego (Nad-Ja)

Superego (superego) – w psychoanalizie, według Sigmunda Freuda (1856-1939), jedna z trzech składowych aparatu psychicznego człowieka; po 1920 zastąpił model topograficzny wyróżniający: nieświadomość – przedświadomość – świadomość modelem strukturalnym wyróżniającym: id – ego – superego. Superego, wyłaniające się z konfliktu między id i ego w trakcie rozwoju, monitoruje i kontroluje ego jak sędzia czy cenzor. W formie drukowanej Freud przedstawił tę koncepcję po raz pierwszy w 1923 w książce Ego i id. Freud tłumaczy powstawanie superego zarówno u chłopców, jak i dziewczynek, jako rozwiązanie kompleksu Edypa, superego bywa często opisywane jako dziedzictwo kompleksu Edypa. Późniejsi teoretycy twierdzili, że jego rozwój zaczyna się dużo wcześniej: węgierski psychoanalityk, Sandor Ferenczi (1873-1993), argumentował w 1925, że zakazy są zinternalizowane od początku treningu czystości; pracująca w Wielkiej Brytanii austriacka psychoanalityczka, Melanie Klein (1822-1960), w 1933 pierwsza twierdziła, że superego rozwija się stopniowo w trakcie fazy oralnej; austriacki psychoanalityk, Réne A. Spitz (1887-1974), w 1958 sugerował, że rozwija się w okresie niemowlęctwa i dziecięctwa przez identyfikację z agresorem. Zob. też ideał ego. Nazywane też Nad-Ja, Nad-Jaźń. (niem. über nad ich ja). CS 716.

Psychoanalityczne ujęcie człowieka charakteryzuje się podkreślaniem roli nieświadomości i wczesnodziecięcych doświadczeń jako warunkujących sposób myślenia, przeżywanie emocji, ukierunkowanie motywacji i zachowania człowieka. Różne teorie podzielające powyższe założenia podkreślają specyficzne znaczenie przebiegu poszczególnych etapów rozwoju dla dalszego życia człowieka. Współczesne ujęcie psychoanalityczne to bardzo zróżnicowany system teorii, dla których fundament stanowiła wizja człowieka zaproponowana przez austriackiego neurologa i psychiatrę Zygmunta Freuda. Według Z. Freuda psychika składa się z trzech struktur: id, ego i superego. Id to biologiczna struktura zawierająca w sobie dwa popędy – popęd życia (libido, Eros) i popęd śmierci (destrudo, Tanatos). Uwzględnienie dwóch popędów podkreśla naturalną tendencję człowieka do tworzenia (miłości) i niszczenia (agresji). Przykładowo, dziecko ma ochotę zbudować wieżę z klocków, lecz także w nią kopnąć. Ego to część psychiki kontaktująca się ze światem zewnętrznym, superego zaś w pewnym uproszczeniu synonimicznie można nazwać sumieniem, gdyż przechowuje wszystkie nakazy i zakazy społeczne. Zaznaczyć należy, że ta terminologia wywodzi się z języka angielskiego. Z. Freud pisał w dość zrozumiały, a nawet poetycki sposób, a te instancje nazywał po prostu – to, Ja i Nad-Ja. OPK 70-71.

Freud ukuł termin superego na dla nadzorującej części Ja, która kontroluje pozostałe jego części zwłaszcza pod względem moralności. (Warto tu zwrócić uwagę, że Freud pisał językiem prostym, nieobciążonym żargonem. Id, ego i superego można tłumaczyć jako „to, „ja” i „nad-ja”. Niewielu współczesnych teoretyków psychoanalizy pisze z podobnym wdziękiem i stylistyczną prostotą). Mniej więcej tożsame z pojęciem sumienia superego nagradza nas za dobrą pracę i krytykuje, kiedy nie spełniamy własnych standardów. Stanowi ono część ego, choć często odbieramy je jako odrębny głos wewnętrzny. Freud uważał, że superego formuje się głównie w okresie edypalnym poprzez identyfikację z wartościami rodziców, współcześnie psychoanalitycy zaś upatrują jego początków dużo wcześniej – w prymitywnych dziecięcych pojęciach dobra i zła. Superego, podobnie jak ego, w którym ma swoje źródło, jest po części świadome, a po części nieświadome. Czasem przybiera nieadekwatnie surową i karzącą postać: wtedy pacjent przeżywa je jako egodystoniczne lub jako egosyntoniczne. Różnica ta jest istotna z punktu widzenia prognozy terapeutycznej. Psychika klientki, która twierdzi, że jest złą osobą, ponieważ źle myśli o ojcu, jest zupełnie inna od psychiki klientki, która twierdzi, że pewna część jej osobowości czuje się zła, gdy takie myśli chodzą jej po głowie. Być może obie mają depresyjny charakter, obie atakują same siebie, lecz problem pierwszej jest tak poważny w porównaniu z trudnościami drugiej, że różnica ta uprawnia do klasyfikowania ich na zupełnie innym poziomie. MDP 53-54.

Freud uważał, że przeszłość wyraża się także poprzez Id. W rzeczywistości, w rodzimym języku Freuda, Id nazywało się „Es”, co jest niemieckim zaimkiem oznaczającym „ono”. Angielscy tłumacze niefortunnie podkreślili medyczny aspekt prac Freuda i w rezultacie przetłumaczyli „Es” nie jako angielskie „It” (Ono), ale jako łacińskie „Id”, co przyczyniło się do powszechnego, błędnego obrazu, prezentującego Freuda jako intelektualistę pozostającego bez kontaktu z cierpieniem rzeczywistych ludzi. Tymczasem dla Freuda Ono oznaczało głęboki, ciemny, dziedziczny, niedojrzały i popędowy obszar istniejący w każdym z nas. Ono pozostaje ponadczasowe. Interakcje między Ono a dwoma pozostałymi aspektami osobowości – Ja (czyli ego) i Nad-Ja (czyli superego) – determinują nasze myśli, uczucia i postępki. Podczas gdy Ono jest zarządzane zarówno przez odziedziczoną przez nas, popędową przeszłość, jak również przez „zasadę przyjemności”, Ja pragmatycznie poddaje się społecznym ograniczeniom teraźniejszości. Jak łatwo sobie wyobrazić, konkurencyjne cele, jakie mają Ono i Ja często prowadzą do konfliktu. Ono – jak rozpuszczone dziecko – chce postawić na swoim teraz, zaraz, podczas gdy Ja dostrzega, że często mamy pragnienia, chęci i potrzeby, których realizacja (zwłaszcza natychmiastowa – przyp. red. nauk.) nie jest w naszym najlepszym interesie. Przekładając to na słowa piosenki zespołu Rolling Stones, Ono może znaleźć zaspokojenie jedynie dzięki miłości do osoby, której pragnie, podczas gdy Ja będzie zadowolone z miłości do osoby, z którą jest. Zza Ono i Ja wyłania się Nad-Ja, które zawiera zasady moralne wpajane przez rodziców, religię i kulturę. Nad-Ja jest kształtowane w dzieciństwie i sterują nim powinności, należności i konieczności, uwzględniające bezpośrednie związki przyczynowe: „jeśli…, to…,”. Jeśli znajdziesz na ulicy portfel, to twoje Nad-Ja mówi ci, że musisz go zwrócić. Tych warunkowych związków „jeśli…, to…,” nauczyłeś się w przeszłości, ale decydują o tym, w jaki sposób masz się zachowywać teraz i w przyszłości. ZBC 70-71.

W rezultacie długiego okresu dzieciństwa, podczas którego życie rozwijającego się człowieka zależne jest od rodziców, w jego „ja” wykształca się specjalna instancja, w której wpływ rodziców trwa nadal. Instancja ta otrzymała nazwę „nad-ja”, superego (Überich). Jeśli superego oddziela się od ego lub się mu przeciwstawia, stanowi ono trzecią siłę, do której ego musi się dostosować. Działanie ego jest wtedy poprawne, kiedy jednocześnie zadowala wymogi id, superego i rzeczywistości, a więc kiedy potrafi wymogi te pogodzić. Zrozumienie wszystkich bez wyjątku szczegółów relacji między ego a superego umożliwia sprowadzenie jej do stosunku łączącego dziecko z rodzicami. Wpływ rodziców to naturalnie nie tylko ich oddziaływanie osobiste, lecz także przekazywany przez nich wpływ tradycji rodzinnej, rasowej i narodowej, jak również reprezentowane przez nich wymogi danego środowiska społecznego. W toku rozwoju indywidualnego wkład w rozbudowę superego wnoszą także późniejsi kontynuatorzy i osoby zastępujące rodziców, jak wychowawcy – publiczne wzory ideałów kultywowanych w społeczeństwie. Widzimy, że id i superego, przy całej fundamentalnej różnicy, która je dzieli, łączy to, iż reprezentują wpływ przeszłości: id – wpływy dziedziczne, superego – zasadniczo wpływy innych ludzi, podczas gdy ego określone jest głównie przez własne przeżycia, a więc przez czynniki przypadkowe i aktualne. FZP 94-95.

Potęga id wyraża właściwy cel życiowy jednostki. Celem tym jest zaspokojenie własnych potrzeb. Nie można natomiast przypisywać id zamiaru utrzymania się przy życiu i ochronienia się – za pomocą lęku – przed niebezpieczeństwami. To jest zadaniem ego, które też ma odkryć najkorzystniejszy i najbezpieczniejszy w warunkach świata zewnętrznego sposób zaspokojenia. Superego może nadawać znaczenie nowym potrzebom, jednakże jego głównym osiągnięciem pozostaje ograniczanie zaspokojenia potrzeb. Siły, które – jak sądzimy – kryją się za napięciami towarzyszącymi potrzebom id, nazywamy popędami. Reprezentują one wymogi, jakie ciało stawia życiu psychicznemu. Jakkolwiek stanowią one ostateczną przyczynę wszelkiej aktywności, niemniej jednak mają naturę konserwatywną; z każdego stanu, jaki osiągnęła jakaś istota, wyłania się tendencja do przywrócenia tego stanu, kiedy tylko zostaje on porzucony. FZP 95.

Taka koncepcja ego, które pośredniczy między id a światem zewnętrznym, podejmuje popędowe roszczenia jednego, aby umożliwić im zaspokojenie, w drugim zaś czyni postrzeżenia, które wykorzystuje jako wspomnienia, pełne troski o własne zachowanie – broni się przed zbyt wielkimi wymaganiami obu stron, a przy tym we wszystkich swych postanowieniach kieruje się wskazówkami zmodyfikowanej zasady przyjemności, koncepcja ta dotyczy właściwie tylko ego z pierwszego okresu dzieciństwa człowieka (do 5. roku życia). Mniej więcej w tym czasie dochodzi do istotnej zmiany. Fragment świata zewnętrznego zostaje przynajmniej częściowo porzucony jako obiekt i tym samym (przez identyfikację) wchłonięty przez ego, a więc staje się elementem świata wewnętrznego. Ta nowa instancja psychiczna spełnia dalej te funkcje, które wykonywali dawniej ludzie należący do owego „fragmentu” świata zewnętrznego, tj. obserwuje ego, wydaje mu rozkazy, osądza je i grozi mu karami, tak jak robili to rodzice, których miejsce zajęła. Instancję tę nazywamy superego, a w jej sędziowskich funkcjach odczuwamy ją jako nasze sumienie. FZP 140.

Dopóki ego w pełnej zgodzie współpracuje z superego, dopóty niełatwo jest rozróżnić ich przejawy, jednakże napięcia i konflikty między nimi dają się bez trudu zauważyć. Cierpienie, jakie sprawiają wyrzuty sumienia, odpowiada dokładnie lękowi dziecka przed utratą miłości, którą zastąpiła nam instancja moralna. Z drugiej strony, jeśli ego skutecznie oparło się pokusie zrobienia czegoś, co mogłoby zgorszyć superego, to jego poczucie godności i jego duma wzrastają tak, jak gdyby zyskało ono coś bardzo wartościowego. W ten sposób superego w dalszym ciągu odgrywa wobec „ja” rolę świata zewnętrznego, chociaż stało się już fragmentem świata wewnętrznego. We wszystkich późniejszych okresach życia człowieka reprezentuje ono wpływ okresu jego dzieciństwa, pielęgnację dziecka, jego wychowanie i zależność od rodziców, tj. krótko mówiąc – całe dzieciństwo, które u człowieka wskutek życia rodzinnego uległo tak wielkiemu przedłużeniu. Przy tym zaś do głosu dochodzą nie tylko osobiste cechy tych rodziców, lecz także to wszystko, co zdeterminowało ich samych, tendencje i wymogi sytuacji społecznej, w której żyją, dyspozycje i tradycje rasy, z jakiej się wywodzą. Jeżeli lubimy ogólne konstatacje i wyraźne rozróżnienia, to możemy powiedzieć, że świat zewnętrzny, w którym jednostka znalazła się po odłączeniu się od rodziców, reprezentuje potęgę teraźniejszości, jej id wraz z jego dziedzicznymi tendencjami reprezentuje organiczną przeszłość, a powstałe później superego – przede wszystkim przeszłość kulturową, którą dziecko ma niejako powtórnie przeżyć w ciągu kilku pierwszych lat swego życia. Jednakże takim ogólnikom niełatwo przyjdzie zdobyć powszechną ważność. Część zdobyczy kulturowych niewątpliwie zostawiła jakiś ślad także w id, wiele z tego, co przynosi ze sobą superego, obudzi w nim również jakieś echo; wiele nowych przeżyć dziecka wywrze na nie szczególny wpływ, gdyż powtarza ono prastare przeżycia filogenetyczne. („Do dziedzictwa po ojcach zdobądź sobie prawo!”). W ten sposób superego zajmuje jak gdyby miejsce pośrednie między id a światem zewnętrznym, koncentrując w sobie wpływy teraźniejszości i przeszłości. W powstaniu superego upatrujemy niejako przykład tego, jak teraźniejszość przemienia się w przeszłość. FZP 41.

Tak więc można przyjąć, że najogólniejszym rezultatem fazy rozwoju seksualnego, rządzonej przez kompleks Edypa, jest pewien relikt w ego, który prowadzi do powstania tych dwóch, w jakiś sposób godzących się ze sobą identyfikacji [z matką i ojcem]. Ta przemiana ego zachowuje swą odrębną pozycję, przeciwstawia się pozostałej treści ego jako ideał ego, czyli superego.      Jednakże superego nie jest po prostu reliktem pierwszego wyboru obiektu dokonanego przez id, lecz ma również znaczenie jako silna formacja reaktywna wobec niego. Stosunek superego do ego nie wyczerpuje się w napomnieniu: Powinieneś być taki (jak ojciec), lecz także obejmuje zakaz: Nie powinieneś być taki (jak ojciec), tzn. nie powinieneś robić tego wszystkiego, co on: wiele rzeczy jest zastrzeżonych tylko dla niego. Ten podwójny aspekt ideału ego wywodzi się stąd, że ideał ego ma za zadanie wyparcie kompleksu Edypa, ba, dopiero temu zwrotowi zawdzięcza swe powstanie. FEI 74-75.

Oddzielenie się superego od ego nie jest więc czymś przypadkowym, reprezentuje ono najistotniejsze cechy rozwoju jednostki i gatunku, a co więcej, dając trwały wyraz wpływowi rodziców, uwiecznia istnienie czynników, którym zawdzięcza swe powstanie. FEI 75.

Ideał ego jest więc spadkobiercą kompleksu Edypa, a zatem wyrazem najpotężniejszych poruszeń i najważniejszych libidalnych losów id. Przez swe powstanie ego opanowało kompleks Edypa, a zarazem samo podporządkowało się id. Podczas gdy ego jest zasadniczo reprezentantem świata zewnętrznego, rzeczywistości, to superego przeciwstawia mu się jako rzecznik świata wewnętrznego, id. Konflikt między ego a ideałem – na co jesteśmy przygotowani – będę przede wszystkim odzwierciedlać przeciwieństwo między rzeczywistością a psychiką, między światem zewnętrznym a wewnętrznym. FEI 76.

Tym samym superego jest bliskie id i może zastępować je wobec ego. Zanurza się ono głęboko w id, jest za to dalsze od świadomości niż ego. FEI 84.

Z punktu widzenia ograniczenia popędów, z punktu widzenia moralności można powiedzieć: Id jest całkowicie amoralne, ego stara się być moralne, superego może być przesadnie moralne i wtedy staje się okrutne, jak Id. FEI 89.

Superego powstało wskutek identyfikacji z obrazem ojca. FEI 89.

W tym osiągnięciu duży udział ma ideał ego, który przecież częściowo jest formacją reaktywną przeciw popędowym procesom id. Psychoanaliza jest narzędziem, które naszemu „ja” ma umożliwić postępujący podbój id.      Jednakże z drugiej strony widzimy to samo ego jako żałosny twór, który pełni potrójną służbę, i tym samym zagrożone jest przez trzy rodzaje niebezpieczeństw – przez niebezpieczeństwa mające swe źródła w świecie zewnętrznym, w libido id i surowości superego. Tym trzem niebezpieczeństwom odpowiadają trzy rodzaje lęku, albowiem lęk jest wyrazem cofania się przed niebezpieczeństwem. Jako istota graniczna, ego chce pośredniczyć między światem a id, podporządkować id światu i za pomocą swego systemu mięśniowego uczynić zadość pragnieniom id. (…) Stara się ono – gdzie tylko można – pozostać w harmonii z id, zasłania jego nśw nakazy za pomocą swych pśw racjonalizacji, pozoruje posłuszeństwo id wobec napomnień rzeczywistości także tam, gdzie id jest sztywne i elastyczne, tuszuje konflikty id z rzeczywistością i – gdzie się tylko da – także z superego. Zajmując pozycję pośrednią między id a rzeczywistością, ulega aż nadto często pokusie służalczości, oportunizmu i kłamstwa, niby polityk, który, choć zna prawdę, chce jednak zachować łaski opinii publicznej. Między obydwoma rodzajowi popędów ego nie zachowuje się bezstronnie. Przez swoje wysiłki zmierzające do identyfikacji i sublimacji udziela ono popędom śmierci w id pomocy w opanowaniu libido, jednakże popada przy tym w niebezpieczeństwo, że stanie się obiektem popędów śmierci i samo zginie. Aby nieść tę/ pomoc, samo musiało wypełnić się libido, a przez to stało się reprezentantem erosa i oto chce żyć i być kochane. FEI 90-91.

Naszą wiedzę o id (wcześniej nazywanym systemem Nśw.) możemy zdobywać jedynie dzięki pochodnym popędów przechodzących do systemu Pśw. i Św. Jeżeli w obrębie id przeważa stan spokoju i satysfakcji, to nie ma powodu, by impuls popędowy atakował ego w poszukiwaniu zaspokojenia. W takiej sytuacji w ego nie powstają uczucia napięcia i przykrości, a my niczego nie dowiadujemy się o treści id. Z tego wynika, przynajmniej teoretycznie, że id nie we wszystkich okolicznościach daje się obserwować. W przypadku superego sprawa ma się zupełnie inaczej. Treści zawarte w tej strukturze w przeważającej części są świadome i mogą być dowolnie przywoływane. Pomimo to, nasz obraz superego zawsze zaciera się w chwilach, gdy relacja między nim a ego układa się w sposób harmonijny. Mówimy wtedy, że obie struktury pokrywają się ze sobą, tzn. superego nie jest dostrzegane jako odrębne wobec ego (ani przez samego pacjenta, ani przez zewnętrznego obserwatora). Działanie superego, podobnie jak jest to w przypadku id, daje się zauważyć dzięki stanowi, jaki wywołuje w ego, na przykład wtedy, gdy krytyka spowoduje poczucie winy. FMO 18.

Najpoważniejszą zasadą, jaką rządzą się właściwe procesy psychiczne zachodzące w id, jest osiąganie przyjemności. W obrębie ego, przeciwnie, związki myślowe spełniają surowe wymagania stawiane „procesom wtórnym”. Ponadto, impulsy popędowe nie mogą liczyć na bezpośrednie zaspokojenie. Muszą uwzględniać ramy narzucane im przez rzeczywistość, a co więcej – podporządkować się etycznym i moralnym normom, poprzez które superego kontroluje aktywność ego. FMO 19.

Zaczyna się od tego, że pewne pragnienia popędowe usiłują przedostać się do świadomości i za pomocą ego osiągnąć zaspokojenie. Byłoby to do przyjęcie, gdyby nie protest superego. Ego podporządkowuje się wyższej od siebie instancji i posłusznie rozpoczyna walkę z impulsem popędowym, biorąc na siebie wszystkie jej konsekwencje. Co charakterystyczne, samo ego wcale nie uważa impulsu, z którym walczy, za niebezpieczny. Popęd uznaje zostaje za zagrażający, ponieważ superego nie wyraża zgody na zaspokojenie związanych z nim potrzeb. Z kolei, jeśli zakaz ten nie zostaje zrealizowany, rodzi się konflikt między ego a superego. Stosowane przez ego obrony wywoływane są lękiem przed superego. FMO 47.

Z jednej strony „identyfikacja z agresorem” przedstawia wstępną fazę rozwoju superego, a z drugiej strony – pośrednie stadium rozwoju paranoi. To pierwsze przypomina mechanizm identyfikacji, a to drugie – projekcji. Jednocześnie oba mechanizmy są normalnymi działaniami podejmowanymi przez ego. Jednak rezultaty ich działań różnią się ogromnie, w zależności od materiału, z jakim się wiążą. FMO 89.

Melancholie te pokazują nam jednak coś jeszcze innego, co może okazać się istotne w naszych późniejszych rozważaniach. Pokazują nam one ego podzielone, rozbite na dwie części, z których jedna sroży się przeciwko drugiej. Tą drugą częścią jest część zmienione prze introjekcję, obejmująca utracony obiekt. Ale również część zachowująca się tak okrutnie nie jest nam nieznana. Obejmuje ona sumienie, krytyczna instancję w ego, która również w normalnej sytuacji krytycznej mu się przeciwstawia, choć nigdy w tak nieubłagany i niesprawiedliwy sposób. Już przy okazji innych analiz (Zur Einführung des Narzissmus; Trauer Und Melancholie) musieliśmy przyjąć, że w naszym ego rozwija się taka instancja, która może odizolować się od innego ego i popaść z nim w konflikt. Instancję tę nazwaliśmy „ideałem ego”, a do jej funkcji zaliczyliśmy samoobserwację, sumienie moralne, cenzurę marzeń sennych oraz zasadniczy wpływ na mechanizm wypierania. Powiedzieliśmy, że jest ona dziedzictwem pierwotnego narcyzmu, w którym dziecięce ego wystarczało samo sobie. Spośród wpływów środowiska stopniowo przejmuje ona takie wymogi, jaki stawia ono wobec ego, a które ego nie zawsze jest w stanie spełnić, tak że człowiek, jeśli nawet nie może go zadowolić jego własne ego, może jednak znaleźć upodobanie w różniącym się odeń ideale ego. W urojeniach obserwowania, jak stwierdzimy dalej, ujawni się rozpad tej instancji i jednocześnie odsłoni się jej źródło, jakim są wpływy autorytetów (przede wszystkim rodziców). Nie zapomnieliśmy jednak zwrócić uwagi na to, że u poszczególnych jednostek różnica między tym ideałem ego a ego faktycznym ulega dużym zmianom, i że z wielu z nich owo zróżnicowanie w obrębie ego nie jest większe niż u dziecka. FPS 201.

Wyczuwamy, że w konfliktach ekonomicznych, które stąd wynikają, id i superego często występują razem przeciwko uciskanemu ego, które – by utrzymać się w formie – chwyta się mocno rzeczywistości. Jeśli jednak id i superego staną się zbyt silne, wtedy uda im się wstrząsnąć organizacją ego i zmienić ją tak, że jego właściwy stosunek do rzeczywistości ulegnie zakłóceniu lub nawet całkowitemu zerwaniu. Widzieliśmy to na przykładzie marzenia sennego; jeśli tu ego odrywa się od rzeczywistości świata zewnętrznego, to w psychozie ulega wpływowi świata wewnętrznego. FZP 114.

Co dzieje się z jednostką, gdy chodzi o unieszkodliwienie jej żądzy agresji? Coś bardzo osobliwego, czego nie mogliśmy odgadnąć, co jednak odgadnąć łatwo. Agresja zostaje skierowana do wewnątrz, zinternalizowana, de facto zaś zwrócona tam, skąd przyszła, a więc skierowana przeciwko własnemu ja. tam przejmuje ją ta część ja, która przeciwstawia się jego reszcie jako nad-ja i teraz jako „sumienie” wykazuje tę samą srogą gotowość do agresji, jaką ja chętnie zaspokajałoby na innych, obcych indywiduach. Napięcie między srogim nad-ja a poddanym mu ja określamy mianem świadomości winy; wyraża się ona jako potrzeba kary. Kultura ujarzmia więc wykazywaną przez jednostkę niebezpieczną żądzę agresji w ten sposób, że osłabia jednostkę, rozbraja ją i poddaje nadzorowi pewnej instancji w jej wnętrzu niczym okupantowi w zdobytym mieście. FKC 95.

Znamy więc dwa źródła poczucia winy: lęk przed autorytetem i późniejszy lęk przed nad-ja. To pierwsze zmusza do wyrzeczenia się zaspokojeń popędu, to drugie – jako że nie można ukryć przed nad-ja żywienia zakazanych życzeń – dodatkowo do ukarania. FKC 100.

Idea ta powiada mianowicie, że wprawdzie początkowo sumienie (a ściślej: lęk, który później staje się sumieniem) jest przyczyną wyrzeczenia się popędu, później jednak stosunek ten się odwraca. Każde wyrzeczenie się popędu staje się teraz dynamicznym źródłem sumienia, każda nowa rezygnacja wzmaga jego surowość i nietolerancję, gdybyśmy zaś tylko umieli lepiej to zharmonizować ze znaną nam historią narodzin sumienia, bylibyśmy wydani na pokusę uznania paradoksalnej tezy: sumienie jest skutkiem wyrzeczenia się popędu lub: (narzucona nam z zewnątrz) rezygnacja s popędu tworzy sumienie, które potem wymaga dalszej rezygnacji z popędu. FKC 102-103.

Wobec autorytetu przeszkadzającego dziecku osiągnąć pierwsze, ale jakże doniosłe zaspokojenia musiało ono rozwinąć znaczną dozę skłonności do agresji, jakiegokolwiek rodzaju były wymuszone rezygnacje z zaspokojenia popędu. Z konieczności dziecko musiało się wyrzec tej mściwej agresji. Z tej trudnej sytuacji ekonomicznej usiłuje wyjść za pomocą znanych mechanizmów, internalizując ten niepodważalny autorytet na drodze identyfikacji z nim, on zaś staje się nad-ja i przejmuje całą tę agresję, którą dziecko chętnie by przeciw niemu skierowało. Ja dziecka musi się zadowolić smutną rolą tak poniżonego autorytetu ojca. Jest to często odwrócenie [realnej] sytuacji. „Gdybym był twoim ojcem, miałbyś za swoje”. Związek między nad-ja a ja to zniekształcony przez życzenie powrót realnych stosunków między jeszcze nie podzielonym ja a jakimś obiektem zewnętrznym. FKC 103-104.

Abstrahując więc od hipotetycznego czynnika konstytucjonalnego, można powiedzieć, że surowe sumienie powstaje w wyniku współdziałania dwóch życiowych wpływów: budzącego agresję wyrzeczenia się popędu i doświadczenia miłości, które kieruje tę agresję do wewnątrz i przekazuje ją nad-ja. FKC 105.

Zapewne nie będzie to zbyt ważne, ale też chyba nie całkiem zbędne, jeśli objaśnimy znaczenie kilku terminów, takich jak nad-ja, sumienie, poczucie winy, potrzeba kary, skrucha – terminów, których często używamy może zbyt swobodnie i zamiennie. Wszystkie one dotyczą tej samej relacji, określają jednak różne jej aspekty. Nad-ja to instancja, do istnienia której doszliśmy na drodze dedukcji, sumienie to funkcja przypisywana mu oprócz innych, która ma nadzorować i osądzać czynności i zamiary ja, prowadzi działalność cenzorską. Poczucie winy, twardość nad-ja, jest więc tym samym co srogość sumienia, jest danym ja rozpoznaniem, że w ten sposób podlega nadzorowi, jest oceną napięcia między jego dążeniami a wymaganiami nad-ja i leżącym u podstaw tego całego stosunku lękiem przed tą instancją krytyczną, potrzebą kary, jest przejawem popędów ja, które pod wpływem sadystycznego/ nad-ja stało się masochistyczne, to znaczy wykorzystuje część obecnego w nim popędu wewnętrznej destrukcji do erotycznego związania się z nad-ja. O sumieniu nie należy mówić przed wykazaniem istnienia nad-ja; o świadomości winy trzeba przyznać, że świadomość ta poprzedza nad-ja, a wobec tego i sumienie. Jest zatem bezpośrednim wyrazem lęku przed autorytetem zewnętrznym, uznaniem napięcia między ja a tym autorytetem, jest następcą w prostej linii konfliktu między potrzebą miłości do autorytetu i parcia do zaspokojenia popędu, które to parcie, zahamowane, wytwarza skłonność do agresji. Nakładanie się na siebie tych dwóch warstw poczucia winy – zrodzonego z lęku przed autorytetem zewnętrznym i wewnętrznym – utrudnia nam do pewnego stopnia wejrzenie w stosunki nawiązywane przez sumienie. Skrucha to ogólne określenie reakcji w razie poczucia winy; obejmuje w niewielkim stopniu przemieniony materiał doznaniowy działającego za nią lęku, sama jest karą i może zawierać potrzebę kary; również skrucha może być więc starsza od sumienia. FKC 113-114.

W zgodzie z kierunkiem naszego rozwoju pozostaje fakt, że przymus zewnętrzny z wolna internalizuje się w ten sposób, że specyficzna instancja psychiczna – nad-ja człowieka – przyjmuje go do katalogu swych nakazów. FKC 140.

W „ja” kształtuje się z wolna osobliwa instancja, która może się przeciwstawić pozostałemu „ja”, która służy samoobserwacji i samokrytyce, która świadczy pracę cenzury psychicznej i jest znana naszej świadomości jako „sumienie”. W patologicznym przypadku manii obserwacji instancja ta zostaje izolowana, zostaje odszczepiona od „ja”, staje się dostępna obserwacji lekarza. Fakt, że istnieje taka instancja, która może traktować pozostałe „ja” jako obiekt, a zatem fakt, że człowiek jest zdolny do samoobserwacji, umożliwia wypełnienie dawnego wyobrażenia sobowtóra nową treścią, sprawia, że możemy przypisać mu pewne cechy, przede wszystkim zaś to wszystko, co samokrytyce jawi się należące do dawnego i przezwyciężonego już narcyzmu praczasów. FNP 247-248.

W toku indywidualnego rozwoju część znajdujących się w świecie zewnętrznym sił hamujących ulega internalizacji; w „ja” wykształca się pewna instancja, która przeciwstawia się innym poprzez obserwację, krytykę i zakazy. Tę nową instancję nazywamy „nad-ja”. Od tej pory „ja”, zanim zacznie zaspokajać popędy, musi brać pod uwagę nie tylko niebezpieczeństwa świata zewnętrznego, lecz także sprzeciw „nad-ja”, toteż ma więcej sposobności do zaniechania popędu. O ile jednak wyrzeczenia się popędu ze względu na przyczyny zewnętrzne przynosi jedynie uczucie braku rozkoszy, to wyrzeczenie się go z przyczyn wewnętrznych, w wyniku posłuszeństwa „nad-ja”, ma, z ekonomicznego punktu widzenia, inny skutek. Poza nie dającym się uniknąć uczuciem braku rozkoszy, przynosi ono „ja” zysk rozkoszy, niejako zaspokojenie zastępcze. „Ja” czuje się uwznioślone; jest ono dumne z tego wyrzeczenia niczym z cennego dokonania. Sądzę, że rozumiemy mechanizm owego zysku rozkoszy. „Nad-ja” jest następcą i przedstawicielem rodziców (i wychowawców), którzy nadzorowali czyny jednostki w pierwszych latach jej życia; kontynuuje ono ich funkcje niema bez zmiany. Utrzymuje ono „ja” w trwałej zależności i wywiera nań stały nacisk. „Ja” ciągle obawia się, że wystawia na próbę miłość swego władcy – jego uznanie odczuwa jako ulgę i zadowolenie, jego zaś wyrzuty jako wyrzuty sumienia. Gdy „ja”, wyrzekając się popędu, złożyło ofiarę „nad-ja”, spodziewa się, że w nagrodę będzie przezeń kochane. Świadomość, ze zasługuje na tę miłość, napawa „ja” dumą. W czasie, gdy autorytet nie był jeszcze zinternalizowany jako „nad-ja”, stosunek między groźbą utraty miłości a żądaniem popędu mógł być taki sam. Jeśli z miłości do rodziców wyrzekano się popędu, powstało poczucie niebezpieczeństwa i zaspokojenia. To dobre uczucie mogło uzyskać specyficzny narcystyczny charakter dumy dopiero wtedy, gdy sam autorytet stał się częścią „ja”. FCM 479.

Oto jak definiują to pojęcie Laplanche i Pontalis w Słowniku psychoanalizy: „wyparcie pierwotne” jest to „hipotetyczny proces opisany przez Freuda jako pierwszy etap operacji wyparcia. Jego rezultatem jest utworzenie pewnej liczby nieświadomych wyobrażeń czy «pierwotnie wypartego materiału». Powstałe w ten sposób nieświadome jądra współdziałają następnie z właściwym wyparciem; przyciągają one treści przeznaczone do wyparcia, łączą swe siły z odpychaniem pochodzącym z wyższych instancji”. Próbując zdefiniować to pojęcie, Freud zaznacza, że wraz z pierwotnym wyparciem rodzi się superego, czyli instancja, która od tej pory decydować będzie o przebiegu każdego wyparcia wtórnego (zwykłego). To ona spychać będzie do nieświadomości przedstawienia nieakceptowanych popędów, współdziałając z pierwotnie wypartym materiałem przy strukturyzowaniu obszaru popędów. Co jednak jest wypierane w tym pierwotnym wyparciu, skoro sam mechanizm wyparcia jest jego pochodną i w momencie pierwotnego wyparcia jeszcze nie istnieje? Wydaje się, że ten paradoks każe nam traktować ten pierwotny moment jako początek prawdziwie ludzkiej psyché, to zaś, co pierwotnie wypierane, nazwać „zwierzęcością”. MFZ 159-160.

Wiemy, że superego powstaje na bazie rozmaitych identyfikacji. Z moich obserwacji wynika, że proces ten, kończący się wraz z przemijaniem kompleksu Edypa, czyli wraz z początkiem okresu utajenia, zaczyna się w bardzo wczesnym wieku. KSA 155.

Przez superego rozumiem (w pełni zgadzając się z tym, czego o rozwoju superego uczył Freud) instancję powstałą w wyniku introjekcji edypalnych obiektów, która po zakończeniu fazy edypalnej przybiera trwałą i niezmienną formę. Jak wyjaśniłem wcześniej, instancja ta, zarówno w trakcie ewolucji, a w jeszcze większym stopniu po całkowitym uformowaniu, znacząco różni się od obiektów, które zainicjowały jej rozwój. Oczywiście dzieci (ale także dorośli) będę tworzyć rozmaite ideały ego, instalować rozmaite wersji „superego”, ale rozgrywa się to na poziomach bardziej powierzchownych. Zasadniczo formacje te opierają się na jednym superego, którego korzenie sięgają dzieciństwa i które jest niezmienne. KSA 157.

Jak wiemy, mechanizm wyparcia sterowany jest przez instancję oceniającą, krytykującą – czyli przez superego. Najgłębiej wypierane są skłonności antyspołeczne. KSP 170.

Nie mam wątpliwości, że u moich małych pacjentów w wieku od dwóch lat i dziewięciu miesięcy do lat czterech superego już od jakiegoś czasu było w pełni aktywne. Tymczasem powszechnie uznaje się, że superego uaktywnia się dopiero po wygaśnięciu kompleksu Edypa, czyli około piątego roku życia. Poza tym z moich obserwacji wynika, że to wczesne superego jest znacznie surowsze i bardziej okrutne niż u starszych dzieci lub u dorosłych i że dosłownie miażdży ono kruche ego małego dziecka. KWD 244.

Powstaje błędne koło: lęk skłania dziecko do niszczenia obiektów, co prowadzi do nasilenia lęku, a to ponownie skłania do ataku. Moim zdaniem, w ten sposób tworzy się mechanizm psychologiczny stanowiący bazę dla aspołecznych i kryminalnych skłonności jednostki. Musimy więc założyć, że to nadmierna surowość i okrucieństwo superego, a nie jego słabość lub brak, jak się powszechnie uważa, odpowiadają za tego typu zachowania. KSD 248.

Stwierdzając „identyfikację z agresorem” wcale nie rozpoznajemy tym samym nietypowego stadium rozwoju superego. Kiedy opisani przeze mnie chłopcy zidentyfikowali się z groźbą kary, jednocześnie zrobili ważny krok rozwojowy: uwewnętrznili krytyczną postawę innych ludzi wobec ich zachowania. Dziecko nadaje kształt swemu superego, ustawicznie uwewnętrzniając i introjektując właściwości swych opiekunów. Jednak w opisywanym momencie rozwoju dzieci nie uznają jeszcze superego za całkiem „własną” strukturę psychiczną. Uwewnętrzniony krytycyzm nie zostaje od razu przekształcony w samokrytycyzm. Jak widzieliśmy w przedstawionych przeze mnie przykładach, najpierw zostaje odłączony od własnej nagannej aktywności i zwrócony ku zewnętrznemu światu. Identyfikacja z agresorem prowadzi do aktywnego ataku na otaczającą rzeczywistość. FMO 87.

W strukturalnym modelu Freuda superego stanowi strukturę wynikającą z fantazji o dokonanej introjekcji obiektu, przy czym natura tego obiektu uwewnętrznionego w fantazji jest określona nie tylko przez jego realność, ale w równej mierze przez projekcję dziecięcych bodźców. Tego rodzaju projekcja dokonana w fantazji prowadzi do powstania fantazji na temat wewnętrznego obiektu. Skoro fantazje pojawiają się już w momencie narodzin człowieka, to wczesne fantazje projekcji i introjekcji tkwią u podstaw struktury ludzkiej osobowości. SMS 35-36.

Przykład ten doprowadza nas ponownie do istotnego ścisłego związku między trzema pojęciami: Marksowską wartością dodatkową, Lacanowskim objet petit a jako rozkoszą dodatkową (pojęciem, które Lacan opracował, odnosząc się bezpośrednio do Marksowskiej wartości dodatkowej) i paradoksu „nad-ja”, dawno dostrzeżonego przez Freuda: im więcej pijesz coli, tym bardziej chce ci się pić; im większe osiągasz zyski, tym więcej chcesz zarabiać; im bardziej stosujesz się do nakazów „nad-ja”, tym bardziej czujesz się winny. We wszystkich tych trzech przypadkach logika zrównoważonej wymiany jest zaburzona na korzyść ekscesywnej logiki typu „im więcej dajesz (im bardziej spłacasz swój dług), tym bardziej jesteś zadłużony” (lub: „im więcej masz tego, za czym tęsknisz, tym bardziej ci tego brak, tym tego silniej pożądasz”; lub też – w wersji konsumerystycznej – „im więcej kupujesz, tym więcej musisz wydawać”. […] Kluczem do tego zaburzenia jest oczywiście rozkosz dodatkowa, objet petit a, który istnieje (lub raczej utrzymuje się) w pewnego rodzaju zakrzywionej przestrzeni – im bardziej się do niego zbliżasz, tym bardziej wymyka się pochwyceniu (lub: im bardziej go posiadasz, tym bardziej ci go brak). ŽKA 3.

W latach 40. ubiegłego wieku Theodor Adorno wskazywał, że w późnokapitalistycznym „świecie administrowanym” klasyczne Freudowskie pojęcie „ja” jako instancji zapośredniczającej między dwiema skrajnościami, wewnętrznymi popędami „tego” i zewnętrznym przymusem społecznym „nad-ja”, już nie działa: w dzisiejszej tak zwanej narcystycznej osobowości napotykamy bezpośrednie przymierze między „nad-ja” i „tym” kosztem „ja”. Podstawowa lekcja płynąca z tak zwanych „totalitaryzmów” polega na tym, że społeczne siły reprezentowane przez nacisk „nad-ja” bezpośrednio manipulują obscenicznymi popędami podmiotu, z pominięciem autonomicznej instancji „ja”. ŽKA 69-70.

Nad-ja” jest zatem właściwym odwróceniem permisywnego „Możesz!” w nakazujące „Musisz!”, punktem, w którym dozwolona rozkosz obraca się w rozkosz nakazaną. Znamy wszyscy Kantowską formułę kategorycznego imperatywu etycznego „Du kannst, denn du sollst!” (Możesz [spełniać swój obowiązek], ponieważ musisz [to robić]!). „Nad-ja” odwraca Kantowskie „Możesz, ponieważ powinieneś!” w „Powinieneś [muszisz], ponieważ możesz!”. ŽKA 141.

Bibliografia: wykaz skrótów



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.