Spis treści
Czym jest wojna z perspektywy psychologii?
Z psychologicznego punktu widzenia wojna to nie tylko starcie zbrojne między państwami czy grupami, ale także zjawisko o głębokim wpływie na ludzką psychikę i zachowanie.
To sytuacja ekstremalna, w której występują skrajne emocje, takie jak strach, nienawiść czy rozpacz, a także mechanizmy przystosowawcze pozwalające ludziom radzić sobie w trudnych warunkach.
Psychologia wojny bada, jak te doświadczenia wpływają na jednostki i społeczeństwa, zarówno w trakcie konfliktu, jak i po jego zakończeniu.
Jak wojna wpływa na ludzką psychikę?
Wojna jest potężnym stresorem, który zmienia sposób funkcjonowania człowieka na wielu poziomach. Osoby uczestniczące w konflikcie, zarówno żołnierze jak i cywile, mogą doświadczać:
- Traumy psychicznej – przeżycia związane z utratą bliskich, widokiem przemocy czy zagrożeniem życia prowadzą do głębokich zaburzeń emocjonalnych.
- Zespołu stresu pourazowego (PTSD) – osoby dotknięte tym zaburzeniem mogą zmagać się z koszmarami, flashbackami i trudnościami w powrocie do normalnego życia.
- Mechanizmów obronnych – ludzie często wypierają lub tłumią bolesne wspomnienia, by móc przetrwać w trudnych warunkach.
Jednak nie tylko jednostki cierpią. Wojna wywiera także wpływ na całe społeczności, prowadząc do narastania lęku zbiorowego, podziałów społecznych i wrogości wobec innych grup.
Dlaczego ludzie angażują się w wojny?
Motywy, które popychają ludzi do udziału w konfliktach, mogą być różnorodne i często mają swoje korzenie w psychologii grupowej oraz procesach społecznych. Oto kilka z nich:
- Przynależność do grupy – potrzeba identyfikacji z grupą narodową, religijną czy ideologiczną często skłania ludzi do walki w jej obronie.
- Dehumanizacja przeciwnika – postrzeganie wroga jako mniej ludzkiego lub moralnie gorszego ułatwia podejmowanie działań zbrojnych.
- Wpływ liderów – charyzmatyczni przywódcy potrafią manipulować emocjami tłumu, wzmacniając poczucie zagrożenia i mobilizując do działania.
Jak wojna zmienia społeczeństwo?
Wojna nie pozostaje bez wpływu na strukturę i funkcjonowanie społeczeństwa. Może prowadzić do:
- Podziałów społecznych – konflikty wzmacniają różnice między grupami, pogłębiając przepaść kulturową, etniczną czy polityczną.
- Rozwoju solidarności – w obliczu wspólnego wroga ludzie często jednoczą się, pomagają sobie nawzajem i budują silniejsze więzi społeczne.
- Traum pokoleniowych – dzieci wychowywane w czasach wojny mogą dziedziczyć lęki i postawy swoich rodziców, co wpływa na ich rozwój i funkcjonowanie w dorosłym życiu.
Czy wojna może czegoś nauczyć?
Choć wojna to przede wszystkim tragedia, z psychologicznego punktu widzenia może także przynosić pewne lekcje. Uczy nas ona:
- Cierpliwości i odporności – ludzie często odkrywają w sobie siły, o których istnieniu wcześniej nie wiedzieli.
- Znaczenia pokoju – doświadczając skutków konfliktu, społeczeństwa często bardziej doceniają wartość współpracy i dialogu.
- Konsekwencji ludzkich działań – wojna przypomina o odpowiedzialności, jaką ponosimy za swoje decyzje, zwłaszcza te podejmowane pod wpływem emocji.
Jak możemy przeciwdziałać wojnom w codziennym życiu?
Psychologia podpowiada, że najlepszym sposobem na zmniejszenie ryzyka konfliktów jest budowanie porozumienia i wzajemnego zrozumienia między ludźmi. W codziennym życiu warto:
- Rozwijać empatię – stawiając się w sytuacji innych, łatwiej zrozumieć ich perspektywę i uniknąć nieporozumień.
- Unikać stereotypów – uprzedzenia wobec innych grup mogą być podłożem większych konfliktów.
- Rozwiązywać konflikty na wczesnym etapie – drobne spory, jeśli nie zostaną rozwiązane, mogą eskalować w poważniejsze problemy.
Podsumowanie
Psychologiczne spojrzenie na wojnę pozwala lepiej zrozumieć, jak ekstremalne sytuacje wpływają na ludzi i społeczeństwa. Wojna to nie tylko tragedia, ale także ważna lekcja o ludzkiej naturze, emocjach i relacjach międzyludzkich.
Kluczem do budowania świata bez konfliktów jest rozwój empatii, dialogu i odpowiedzialności za własne działania.
Wypisy z literatury psychologicznej
„Największym barbarzyństwem wojny jest to, że zmusza ona ludzi zbiorowo do popełniania czynów, przeciwko którym każdy z nich osobna zbuntowałby się całym swym jestestwem”. Ellen Key, War, Peace and the Future, 1916. MPS 523.
Grupa może sprzyjać wyzwalaniu reakcji agresywnych, ponieważ zachodzi w niej zjawisko rozproszenia odpowiedzialności. W czasie wojny decyzje o ataku na pozycje wroga zapadają z dala od linii frontu. Strategów od prawdziwego okrucieństwa wojennego oddziela bezpieczna bariera: oni wydają rozkazy, lecz kto inny je wykonuje. MPS 523.
W Szwecji przemysł zabawkarski zaprzestał produkcji akcesoriów do gier wojennych. W szwedzkim serwisie informacyjnym (1980) podano, że państwo stoi na stanowisku, iż „bawienie się w wojnę oznacza otwarcie drogi do rozwiązywania sporów metodą przemocy”. MPS 529.
W czasach napięć i konfliktów postawy łatwo dostosowują się do zachowania. Dlatego wrogowie są często spostrzegani jako podludzie, a tym określeniem się ich depersonalizuje. Na przykład mieszkańcy Japonii w czasie II wojny światowej stali się „żółtkami”, a po jej zakończeniu „inteligentnymi i pracowitymi Japończykami”. Postawy wykazują zadziwiającą plastyczność. Okrutne czyny rodzą okrutne postawy. MPS 449.
Te same procesy, które prowadzą do ukształtowania negatywnego obrazu wroga, mogą powodować jego odwrócenie, gdy nieprzyjaciel staje się sprzymierzeńcem. W ten sposób „żądne krwi, okrutne i bezwzględne Japońce z wystającymi zębami” z okresu II wojny światowej przeszły cudowną metamorfozę i kilka lat później powróciły do świadomości Amerykanów i do przekazu mass mediów jako nasi „inteligentni, pracowici, zdyscyplinowani i pomysłowi sprzymierzeńcy”. MPS 649.
Ból i frustracja rozumiana jako przeszkoda na drodze do osiągnięcia celu często wywołuje wrogość. Kiedy przyczynę frustracji spostrzegamy jako zagrażającą lub słabą, kierujemy nasze negatywne emocje w inną stronę. W zjawisku „przemieszczonej agresji” upatrywać można przyczyn samosądów dokonywanych przez mieszkańców Południa na Afroamerykanach w czasie wojny secesyjnej. MPS 459.
Największe zagrożenie dla przyszłości świata, wiążące się z możliwością wybuchu wojny atomowej, efektem cieplarnianym, skażeniem środowiska, przeludnieniem globu, wyczerpaniem zasobów naturalnych są spowodowane egoistyczną realizacją własnych interesów przez pewne grupy społeczne. Nie powstrzymuje ich myśl, że w ostatecznym rozrachunku, działając na szkodę wszystkich, także na siebie sprowadzają klęskę. MPS 629-630.
Pewnego razu przyjaciel pokazał mi bardzo cienką książeczkę, liczącą tylko 10 czy 15 stron – była to skondensowana historia świata. Książeczka ta zawierała chronologiczne zestawienie ważnych wydarzeń zapisanych w historii. Jak myślicie, co w niej było? Oczywiście, jedna wojna po drugiej, przerywane co jakiś czas kilkoma innymi wydarzeniami, takimi jak narodziny Jezusa czy wynalezienie prasy drukarskiej. Jakiego rodzaju istotą jest człowiek, jeśli najważniejszymi wydarzeniami w jego krótkiej historii są sytuacje, w których ludzie zabijają się masowo nawzajem? ACI 249-250.
Teraz czasy zmieniły się i wojna zmieniła swój wygląd. Na terenie walki człowiek został usunięty z pola widzenia. Przed sobą widzimy sprzęt. Widzimy czołgi, działa pancerne, rakiety i samoloty. W bunkrach oficerowie naciskają guziki, obserwują zielone linie skaczące po ekranie, manipulują suwakiem i znowu naciskają guziki: huk, gwizd, gdzieś daleko rozpada się czołg, gdzieś w niebie rozlatuje się samolot. Z obrazu wojny zniknęła zwykła, ludzka twarz. Ryszard Kapuściński, Wojna futbolowa, Biblioteka „Gazety Wyborczej”, Warszawa 2008, s. 177.
Relacje międzygrupowe są często konkurencyjne, czasami wrogie, a okazjonalnie brutalne. Choć jednostki od czasu do czasu ponoszą odpowiedzialność za wojny i inne przypadki przemocy, ogólnie mówiąc, wojna to walka grupy przeciwko grupie. Wojny (zarówno międzynarodowe, jak i domowe), ludobójstwo, walki między gangami, prześladowania i wiele innego zła w historii człowieka to dalsze przejawy naturalnej skłonności grup do przeciwstawiania się innym grupom. BZK 391.
Dwa fakty w tej wojnie wywołały nasze rozczarowanie: niedostateczna moralność państw okazywana na zewnątrz, mimo że w polityce wewnętrznej stroją się one w szaty strażników norm moralnych, i brutalność w zachowaniu się jednostek, po których – jako że mają one udział w najwyższych dobrach kultury ludzkiej – nie moglibyśmy się tego spodziewać. FAU 31.
Narody z grubsza reprezentowane są przez państwa, które tworzą; państwa te reprezentują rządy, które nimi kierują. Tymczasem jednostka należąca do jednego z tych narodów może w tej wojnie ze zgrozą stwierdzić coś, co już niekiedy w czasach pokoju nasuwało się jej na myśl: otóż że państwo zabroniło indywiduum bezprawia nie dlatego, że chce je zlikwidować, lecz dlatego, że chce je zmonopolizować, tak jak uczyniło to z solą i tytoniem.
Państwo toczące wojnę pozwala sobie na każde bezprawie, na wszelką przemoc, do której prawa odmówiono by jednostce. Państwo nie tylko posługuje się dozwoloną przebiegłością, lecz także świadomym kłamstwem i umyślnym oszustwem, stosując je przeciwko wrogowi w takiej mierze, że – jak się wydaje – przerasta to wszystko, na co zdobyła się ludzkość we wszystkich wcześniejszych wojnach.
Państwo domaga się od swych obywateli całkowitego posłuszeństwa, całkowitej ofiarności, ale za sprawą nadmiaru tajności i cenzury pozbawia ich prawa do informacji i swobody wyrażania przekonań, sprawiając, że głos intelektualnie uciśnionych indywiduów cichnie w obliczu każdej niekorzystnej sytuacji i wszelkie absurdalnej plotki. Państwo jednostronnie wypowiada wszelkie powinności i umowy, mocą których powzięło zobowiązania wobec innych państw, bezwstydnie przyznaje się do swej pazerności i żądzy władzy, a powodowane patriotyzmem indywiduum musi to brać za dobrą monetę. FAU 30.
Narody z grubsza reprezentowane są przez państwa, które tworzą; państwa te reprezentują rządy, które nimi kierują. Tymczasem jednostka należąca do jednego z tych narodów może w tej wojnie ze zgrozą stwierdzić coś, co już niekiedy w czasach pokoju nasuwało się jej na myśl: otóż że państwo zabroniło indywiduum bezprawia nie dlatego, że chce je zlikwidować, lecz dlatego, że chce je zmonopolizować, tak jak uczyniło to z solą i tytoniem.
Państwo toczące wojnę pozwala sobie na każde bezprawie, na wszelką przemoc, do której prawa odmówiono by jednostce. Państwo nie tylko posługuje się dozwoloną przebiegłością, lecz także świadomym kłamstwem i umyślnym oszustwem, stosując je przeciwko wrogowi w takiej mierze, że – jak się wydaje – przerasta to wszystko, na co zdobyła się ludzkość we wszystkich wcześniejszych wojnach.
Państwo domaga się od swych obywateli całkowitego posłuszeństwa, całkowitej ofiarności, ale za sprawą nadmiaru tajności i cenzury pozbawia ich prawa do informacji i swobody wyrażania przekonań, sprawiając, że głos intelektualnie uciśnionych indywiduów cichnie w obliczu każdej niekorzystnej sytuacji i wszelkie absurdalnej plotki. Państwo jednostronnie wypowiada wszelkie powinności i umowy, mocą których powzięło zobowiązania wobec innych państw, bezwstydnie przyznaje się do swej pazerności i żądzy władzy, a powodowane patriotyzmem indywiduum musi to brać za dobrą monetę. FAU 30.
Nasza pszczela natura sprzyja altruizmowi, heroizmowi, wojnom i ludobójstwu. Kiedy zaczniemy spostrzegać swój moralizujący umysł jako umysł naczelnych pokryty warstwą psychologii roju, będziemy mogli spojrzeć na moralność, politykę i religię z nowej perspektywy. Przekonamy się, że dzięki swojej „wyższej naturze” bywamy wielkimi altruistami, mimo że ów altruizm adresowany jest przede wszystkim do członków grup, do których należymy. Dojdziemy do wniosku, że religia (prawdopodobnie) jest ukształtowana ewolucyjnie adaptacją, której rola polega na spajaniu grup i wspomaganiu powstawania społeczności kierujących się wspólna moralnością. HPU 24.
Religia nie jest wirusem ani pasożytem, jak przekonują niektórzy współcześni naukowcy (tak zwani nowi ateiści). Wykorzystam tę perspektywę, aby wyjaśnić, dlaczego niektórzy ludzie są konserwatywni, inni liberalni (lub postępowi), a jeszcze inni zostają libertarianami. Ludzie tworzą grupy polityczne, których członków łączy wspólna narracja moralna. Przyjęcie określonej narracji sprawia, że stajemy się ślepi na inne światy moralne. HPU 24-25.
A zatem w nerwicach traumatycznych, zwłaszcza zaś takich, które powstają na skutek grozy wojny, bezsprzecznie wysuwa się na plan pierwszy egoistyczny, dążący do ochrony i korzyści motyw „ja”, który wprawdzie nie jest dostateczną przyczyną choroby, za to wydaje na nią zgodę, a gdy już się pojawi, podtrzymuje ją. Motyw ten pragnie uchować „ja” przed zagrożeniami, które stały się przyczyną zachorowania, i nie dopuści do wyzdrowienia wcześniej, niż możliwość powrotu tych zagrożeń uzna za wykluczoną czy tez dopiero wówczas, gdy otrzyma odszkodowanie za niebezpieczeństwo, jakie dane mu było znosić. FWW 342.
Większość z nas od czasu do czasu zaprzecza rzeczywistości, dzięki czemu nasze życie staje się mniej nieprzyjemne, bardziej znośne. Wielu ludzi korzysta z tego mechanizmu, kiedy się zmaga z określonymi stresorami. Osoba, której uczucia zostały zranione w sytuacji, gdy płacz jest zachowaniem nieodpowiednim lub niemądrym, raczej zaprzeczy poczuciu krzywdy, zamiast je potwierdzić, i świadomie powstrzyma łzy. W sytuacji kryzysowej lub wizje lub w momencie zagrożenia umiejętność emocjonalnego zaprzeczania może ratować życie, pozwala bowiem działać efektywnie czy wręcz dokonywać bohaterskich czynów. Z każdej wojny pozostają historie ludzi, którzy w dramatycznych, zagrażających życiu warunkach zachowali zimna krew, dzięki czemu ocalili siebie i innych. MDP 136-137.
Wymownym tego potwierdzeniem jest choćby głośna freudowska koncepcja „narcyzmu małych różnic”, zgodnie z którą największą wrogość dana grupa społeczna, etniczna czy naród przejawia wobec tych „innych”, którzy, mimo szeregu różnic, mają z nią zarazem wiele cech wspólnych. Zgodnie z tą koncepcją antagonizm między Anglikami a Szkotami czy Irlandczykami jest emocjonalnie znacznie silniejszy niż antagonizm między Anglikami a Francuzami. DOP 411-412.
Wynika to, według autora Totemu i tabu stąd, iż narcystyczne wyobrażenia danej grupy społecznej o sobie, które znajdują wyraz w jej idealnym obrazie siebie i poczuciu wyniesienia ponad innych z racji jej partykularnych cech kulturowych, religijnych czy osobowościowych zostają w sposób szczególnie bolesny naruszone wówczas, gdy jakaś inna grupa reprezentuje te wszystkie cechy, tyle że w nieco innej konfiguracji. Natomiast gdy jest ona konfrontowana z grupą, z którą pod tym względem ma ona niewiele wspólnego jest to jej emocjo lanie zasadniczo obojętne. W tym pierwszym wypadku wszelkie odmienności i różnice postrzegane są przez daną grupę jako karykaturalne skrzywienie czy parodia jej własnych cech, tak wysoko przez nią cenionych.
Natomiast, gdy punktem odniesienia dla tych różnic nie jest poczucie tego, co wspólne, wówczas owa grupa nie odczuwa tego jako zagrożenia dla jej narcystycznych wyobrażeń o sobie samej. Dlatego w dziejach europejskiej kultury tak wiele aktów agresji było skierowanych ze strony chrześcijan przeciwko Żydom, czy też później toczone były krwawe wojny między katolikami i protestantami, w których obie strony przejawiały wobec siebie szczególne okrucieństwo. Natomiast między chrześcijanami a wyznawcami hinduizmu nigdy nie dochodziło do tego typu konfliktów. DOP 412.
Syndrom nazywany aktualnie zespołem stresu pourazowego (podsttraumatic stress disorder; PTSD) – na którego objawy cierpi teraz wielu weteranów wojny w Iraku – w czasie II wojny światowej nazywany był wojenną nerwicą pourazową (traumatic war neurosis), w trakcie I wojny światowej – nerwicą frontową (shell shock), zaś w trakcie amerykańskiej wojny secesyjnej – melancholią (nostalgia). ZBC 75.
Jeżeli wina ma być kolektywnie dziedziczona, zaś Żydzi zawsze niewinni, przebaczenie nie jest możliwe, pogodzenie będzie zawsze obłudą. Skoro dzieci oprawców dziedziczą bowiem winy rodziców, to zapewne i dzieci ofiar po wsze czasy otrzymają w spadku niewinność? Czy nie jest to niebezpieczne myślenie? Znamy je przecież z historii Polski, gdzie chroniczne poczucie bycia ofiarą (lub dziećmi ofiar) usprawiedliwiało czyny okrutne; Jedwabne jest tu dobrym przykładem. Równie groźne jest takie rozumowanie dla państwa Izrael, od dziesięcioleci prowadzącego wojnę z Arabami. ŚHG 351.





