Współczucie

O empatii można myśleć na różne sposoby. Przede wszystkim można ją przeciwstawić współczuciu. Zazwyczaj uważa się empatię za umiejętność wczuwania się w sytuację drugiej osoby, przeżywania tego, czego – jak sobie wyobrażamy – doświadcza ona emocjonalnie. Współczucie zaś nie wymaga odczuwania lub doświadczania tego, czego – jak można sobie wyobrazić – doświadcza druga osoba, ale raczej polega na przyjmowaniu do wiadomości, że coś ją gryzie, oraz podejmowaniu jakichś działań, by ulżyć jej w cierpieniu. Empatia zazwyczaj dotyczy wrażliwości emocjonalnej na konkretnego drugiego człowieka. Z kolei współczucie może się pojawić, na przykład gdy ktoś słyszy o trudnej sytuacji ofiar trzęsienia ziemi lub powodzi i – choć sam nie doświadczył nigdy niczego podobnego – poświęca czas lub pieniądze, by im pomóc. Nie chcę przez to powiedzieć, że współczująca osoba, która reaguje na taką potrzebę, nie jest jednocześnie empatyczna, zaznaczam jedynie, że empatia nie jest niezbędna do tego, by współczuć. Są też empatyczne osoby, które odczuwają cierpienie innych, ale nie robią nic, żeby im pomóc. FMP 157. 

Terminu „empatia” nadużywa się do tego stopnia, że jego sens uległ rozmyciu. Nie ma jednak innego słowa, które oznaczałoby odczuwanie wraz z kimś w odróżnieniu od odczuwania wobec kogoś, czyli rozgraniczałoby empatię i współczucie (czy też „litość”, „troskę”, „zainteresowanie” i podobne terminy sugerujące pewien stopień obronnego dystansowania się od cierpiącej osoby). Terminu „empatia” stale nadużywa się w odniesieniu do ciepłych, akceptujących i współczujących reakcji wobec klienta bez względu na to, co ten komunikuje na poziomie emocjonalnym. W niniejszej książce używam go w jego dosłownym znaczeniu – jako określenia zdolności emocjonalnego odczuwania tego, co aktualnie czuje klient. MDP 37.

Empatia – zdolność do rozumienia uczuć drugiej osoby, reagowania na nie i współodczuwania ich. Powszechnie przyjęło się uważać, że osobom z autyzmem brakuje empatii, nie jest to jednak prawdą. Tym, co zwykle nastręcza trudności osobom autystycznym, jest wyrażanie empatii, którą czują. BWD 139.

Uprzedzenia do obcych przejawiają się także doświadczaniem mniejszego współczucia i empatii w stosunku do nich, a co za tym idzie – mniejszej troski o ich stan i dobro. Są to łagodne przejawy dehumanizacji członków grup, czyli wykluczania ich poza wspólnotę ludzką. Najbardziej skrajnym przejawem dehumanizacji jest ludobójstwo, które na szczególnie dużą skalę występowało w połowie XX wieku, choć zdarzało się nierzadko również przedtem i potem. Inny skrajny przypadek to niewolnictwo. Sprawcy jednego i drugiego z reguły pozbawiali swe ofiary cech ludzkich, traktując je jak zwierzęta lub maszyny. Na co dzień dehumanizacja występuje w znacznie łagodniejszych postaciach, takich jak częściowe zawieszenie obowiązywania norm moralnych w stosunku do obcych czy infrahumanizacja, którą przedstawili Jacques-Philippe Leyens i współpracownicy (2000). Jest to tendencja do słabszego przypisywania specyficznie ludzkich emocji członkom grup obcych niż członkom grupy własnej. WPS 494.

Empatia jest starsza niż rozum. Należy do ewolucyjnie zdeterminowanych uczuć pierwotnych. Doświadczając empatii, wczuwamy się w sytuacje i emocje innych istot żyjących – ludzi zwierząt, a nawet roślin, odczuwamy więc z nimi jedność istnienia na podstawowym poziomie. Brak empatii to sygnał, że jedność owa jest zachwiana. Ewolucyjne zdeterminowanie empatii jako uczucia pierwotnego okazuje się poważnym problemem, ponieważ te stare korzenie stanowić mogą przeszkody dla wykraczania poza doznania empatyczne, gdy chcemy trafnie zrozumieć sytuację drugiego człowieka lub nieść pomoc innym ludziom, na przykład osobom chorym, uchodźcom , ofiarom katastrof. Autor książki nie występuje przeciw empatii, co mu się niekiedy bezsensownie zarzuca, lecz jest za połączeniem empatii z racjonalnym rozumieniem innych ludzi. Paul Bloom – profesor psychologii rozwoju moralnego na Yale University – zdobył sławę bardzo wartościową, znaną i i nas książką To tylko dzieci. narodziny dobra i zła. W krytycznej argumentacji Blooma istotne okazuje się rozróżnienie między empatią emocjonalną a poznawczą. Pierwsza nie zawsze jest korzystna, ponieważ zawęża perspektywiczne ujmowanie sytuacji. Empatia może stanowić przeszkodę dla lekarza, od którego oczekujemy trafnej diagnozy, a później sprawnej terapii. Empatia staje się przeszkodą dla bezstronności wyrokowani przez sędziego. W obu przypadkach niezbędny jest racjonalny dystans poznawczy, a nie emocjonalne współodczuwanie. Z najnowszych badań przedstawianych w książce wynika, że empatia i troska nie są neuronalnie tożsame, angażują odmienne rejony mózgu. Książka Blooma to nie tylko bardzo cenne źródło szerszej wiedzy o empatii, nie tylko krytyczna analiza jej anatomii i uwarunkowań, ale także ciekawy przykład tego, że uczucie empatii, które najczęściej rozumiemy tylko pod dyktando pozytywnych konotacji, ma też negatywne konsekwencje. Wynikają one z szerszej skali uwarunkowań empatii prowadzących do osobliwego nacisku pierwotnej emocjonalności, zawężającej spojrzenia na negatywne skutki konsekwencji powodowanych wczuwaniem się w sytuację innych osób. Znaczną część książki poświęca Bloom przedstawieniu swoiście pojmowanej anatomii empatii, dobitnie wykazując, że pojęcie to rozumie się zbyt wąsko, ignorując poznawcze aspekty, to jest spostrzegane i ocenę sytuacji, analizę odległych konsekwencji działania. Bierne współodczuwanie sytuacji osoby potrzebującej pomocy niewiele daje. Aby pomoc stała się realna, potrzebny jest mentalny wgląd w sytuację tej osoby i przejście do działania. Sama empatia skoncentrowana na współczuciu  może działanie utrudnić lub zablokować, jej pierwotność działa bowiem jako silny reflektor zawężający pole widzenia. Czesław S. Nosal, Anatomia empatii (rec. Paul Bloom, Przeciw empatii. Argumenty za racjonalnym współczuciem), w: „Nowe Książki” 2017, nr 11, s. 62-63.

Współczucie dla siebie to przyznawanie się do doświadczeń bólu i traumy oraz ich wpływu na własne życie bez potępiania i popadania w zgorzknienie. Współczucie dla siebie nie oznacza użalania się nad sobą. Nic nie jest dalsze od prawdy. Na drodze do uzdrowienia, wspomagając się tą książką, nauczysz się, jak działa współczucie dla siebie – zrozumiesz, że każdy, kto przeżyłby to, co ty, poznał to, co ty, doświadczył tego, co ty, na swój sposób odczuwałby ból i cierpienie. To nie jest stawianie się w pozycji ofiary. To nie jest szukanie winnych. To jest uznanie własnego doświadczenia. RPB 40.

Czym właściciele jest samowspółczucie? Można w skrócie powiedzieć, że to rozszerzenie postawy życzliwości tak, by objęła nas samych. Jest wyrazem wielkoduszności wobec siebie, całkowicie różnej od użalania się nad sobą, kiedy to stawiasz się w roli ofiary. Cokolwiek zdarzyło ci się w życiu, jakkolwiek poradziłeś sobie z tym, co cię spotkało, cokolwiek uczyniłeś zdrowego lub mniej zdrowego, współczucie dla siebie pozwala po prostu zauważyć oddziaływanie tych faktów bez ich oceniania, w teraźniejszości. Dopiero gdy je zauważysz, stanie się możliwe przejście do następnej fazy, jaka jest uznanie ich za naturalne. RPB 137.

Nowojorczycy, podobnie jak inni mieszkańcy wielkich miast, rzadko mają okazję przebywać samotnie w miejscach publicznych. Pozwala to wyjaśnić, dlaczego mieszkańcy wsi generalnie chętniej spieszą innym z pomocą niż mieszkańcy miast. „Wyczerpanie współczucia” i „przeładowanie sensoryczne” wywołane niemal stałym obcowaniem z osobami potrzebującymi pomocy hamują udzielanie pomocy. Dlatego Robert LeVine i jego współpracownicy obserwując reakcje kilku tysięcy przechodniów w 36 miastach na widok cudzych kłopotów, stwierdzili, że im miasto większe i gęściej zaludnione, tym rzadziej w kontaktach międzyludzkich pojawiają się gesty życzliwości. Prawidłowość ta wystąpiła w różnych zainscenizowanych sytuacjach: zgubienia długopisu, trudności z pokonaniem rogu ulicy przez niewidomego, zwracania się z prośbą o rozmienianie pieniędzy itp. MPS 601.

Uczłowieczenie ofiar – jeśli niewinne ofiary są spostrzegane w kategoriach personalnych, ich los wzbudzi więcej współczucia. MPS 280.

Najbardziej wpływowym zjawiskiem psychologicznym, stanowiącym podłoże uprzedzeń, dyskryminacji i przemocy międzygrupowej, jest dehumanizacja. Powoduje ona bowiem, że niektórzy uważają innych za gorszy rodzaj ludzki lub nawet za podludzi. Dehumanizację można zdefiniować jako proces psychologiczny, który wypacza postrzeganie innych ludzi i odnoszące się do nich treści poznawcze w sposób pozbawiający tych ludzi człowieczeństwa, ukazujący ich jako zupełnie odmiennych i bezwartościowych. Jest to mechanizm powodujący uznawanie pewnych nielubianych ludzi za przedmioty, za wrogów, za zwierzęta i insekty. Jak zaćma zasnuwa mgłą pole widzenia, tak dehumanizacja jest podobna do „zaćmy korowej”, która odbiera umysłowi zdolność dostrzeżenia jakiegokolwiek podobieństwa między Nami a Nimi. Jeśli myśli się o innych jako o czymś gorszym od ludzi, może to spowodować zawieszenie rozumowania moralnego, empatii, współczucia i innych procesów, które powstrzymują nienawiść i przemoc. To sprawia, że zwykli, a nawet dobrzy ludzie stają się zdolni do popełniania nikczemnych czynów. PKK V 87.

 

Bibliografia: wykaz skrótów



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.