Narcyzm (narcissism)

Narcyzm (narcissism) – miłość do siebie lub gratyfikacja osiągana przez kontemplację samego siebie. W psychoanalizie kateksja ego przez popędy seksualne, jak ma to miejsce w homoseksualizmie, co opisuje Sigmund Freud (1856-1939) w książce Trzy rozprawy z teorii seksualnej (1905). W późniejszym okresie Freud sformułował pogląd, że jest to normalna faza rozwoju psychoseksualnego, między fazą autoerotyzmu a fazą libido związanego z obiektem i w 1914 opublikował artykuł Wprowadzenie do narcyzmu, w którym wyłożył swoją teorię. Psychoanalityk amerykański pochodzenia austriackiego Heinz Kohut (1913-81) uważał narcyzm za naturalnie przynależny rozwojowi, natomiast działająca w Wielkiej Brytanii austriacka psychoanalityczka Malanie Klein (1882-1960) i jej uczniowie kwestionowali teorię Freuda, dowodząc, że relacje z obiektem są obecne od najwcześniejszych faz ssania. Pojęcie narcyzmu wprowadził jako pierwszy w 1898 brytyjski seksuolog Havelock Ellis (1859-1939) w artykule Auto-erotism: A Psychological Study. CS 425.

Przeprowadzone w ostatnim czasie badania zwróciły nam uwagę na pewne stadium w historii rozwoju libido, które należy przejść na drodze od autoerotyzmu do miłości obiektu. Stadium to określano mianem narcyzyzmu – ja wolę być może mniej poprawne, ale bardziej lapidarne i nie tak źle brzmiące pojęcie narcyzmu. Stadium to polega na tym, że indywiduum podlegające rozwojowi, które ujmuje w pewną jedność swe autoerotycznie pracujące popędy seksualne, w celu zdobycia miłości obiektu zrazu obiera samo siebie, własne ciało za obiekt miłości, zanim przejdzie od niego do wyboru obiektu w postaci innej osoby. Taka faza pośrednicząca pomiędzy autoerotyzmem i wyborem obiektu jest być może normalnie nieodzowna; wydaje się, że wiele osób zatrzymuje się na tej fazie niezwykle długo i że ze stanu tego wiele wynika dla późniejszych faz rozwojowych. W tej jaźnie obranej za obiekt miłości już same genitalia mogą być sprawą zasadniczą. Dalsza droga wiedzie do wyboru obiektu o podobnych genitaliach, a więc przez homoseksualny wybór obiektu do heteroseksualności. My zakładamy, że osoby później jawnie homoseksualne przy wyborze obiektu nigdy nie uwolniły się od wymagania genitaliów takich samych jak ich własne, przy czym znaczny wpływ mają na to dziecięce teorie seksualne, które obu płciom zrazu przypisują te same genitalia. Po osiągnięciu heteroseksualnego wyboru obiektu dążenia homoseksualne nie zostają jednak zniesione, nie ustają, tyle że zostają odsunięte od celu seksualnego i doprowadzone do nowych zastosowań. Pojawiają się one teraz razem z częściami popędów „ja”, by jako komponenty, na których te ostatnie są „oparte”, utworzyć wraz z nimi popędy społeczne, tym samym stanowią one wkład, jaki erotyka wnosi do przyjaźni, koleżeństwa, wspólnoty poglądów i powszechnej miłości ludzkiej. FPP 148-149.

Narcyzm hipertroficzna ocena własnych potrzeb i pragnień, unieważnienie drugiego człowieka oraz niezdolność odróżnienia własnej rzeczywistości od jej wewnętrznego obrazu. SPP 275.

Ludzie, którzy przez całe życie klasyfikują wszelkie aspekty egzystencji wedle ich względnej wartości oraz których zdaje się motywować poszukiwanie perfekcji przez łączenie się z wyidealizowanymi obiektami, przez prace nad doskonaleniem siebie i przez skłonność do przeciwstawiania samym sobie zdewaluowanych innych, mają osobowość narcystyczną. Podczas gdy w literaturze psychoanalitycznej znajdziemy wiele opisów różnych aspektów narcystycznej organizacji osobowości, strukturalne wyjaśnienie psychiki takich ludzi zakłada nawykowe sięganie po prymitywną idealizację i dewaluację. Osoby narcystyczne stosują przede wszystkim te dwa mechanizmy obronne, z czego wynika ich potrzeba nieustannego potwierdzania własnej atrakcyjności, władzy, sławy i wartości, jaką mają dla innych (czyli doskonałości). Samoocena jednostek, które muszą idealizować i dewaluować, została zatruta przekonaniem, że należy nieustannie doskonalić Ja, zamiast je po prostu zaakceptować. Prymitywna dewaluacja to nieodłączna wada potrzeby idealizacji. Nic w ludzkim życiu nie jest idealne, dlatego archaiczny typ idealizacji nieuchronnie prowadzi do rozczarowania. A im większa idealizacja obiektu, tym bardziej radykalna jest ostateczna dewaluacja; im większe iluzje, tym boleśniejsze rozczarowanie. MDP 141.

Decydujące okazało się tu wprowadzenie pojęcia narcyzmu, to znaczy zrozumienie, że samo ja jest obsadzone przez libido, a nawet że to ja jest jego pierwotną siedzibą i w pewnym stopniu również kwaterą główną. To libido narcystyczne zwraca się do obiektu – w ten sposób staje się libido przedmiotowym i może się z powrotem  zmienić w libido narcystyczne. FKC 87.

Po pierwsze, w jaki sposób odróżnić pojęciowo narcyzm i egoizm? Cóż, wydaje mi się, że narcyzm to libidalne uzupełnienie egoizmu. Kiedy mówimy o egoizmie, mamy na myśli korzyści, jakie może odnieść indywiduum; kiedy mówimy o narcyzmie, bierzemy pod uwagę zaspokojenie libidalne. Jako motywy praktyczne oba te zjawiska można przez dłuższy czas badać osobno. Można być człowiekiem bezwzględnie egoistycznym, a jednak podtrzymywać silne libidalne obsady obiektów, o tyle też zaspokojenie libidalne na obiekcie należy do potrzeb „ja”. Egoizm zadba wówczas, by dążenie do obiektu nie wyrządziło „ja” żadnej szkody. Można być człowiekiem egoistycznym, a przy tym nadmiernie narcystycznym, czyli mieć bardzo niewielką potrzebę obiektu, tę zaś lokować zazwyczaj albo w bezpośrednim zaspokojeniu seksualnym, albo w owych wyższych, wywodzących się od potrzeby seksualnej nurtach, które niekiedy określamy mianem „miłości” w przeciwieństwie do „zmysłowości”. We wszystkich tych związkach egoizm będzie tym, co oczywiste, stałe, narcyzm zaś będzie elementem zmiennym. Przeciwieństwo egoizmu, altruizm, pojęciowo nie pokrywa się z libidalną obsadą obiektu, różni się od niej za sprawą niewystępowania dążeń do zaspokojenia seksualnego. W stanie doskonałego zakochania altruizm zbiega się jednak z libidalną obsadą obiektu. Obiekt seksualny z reguły ściąga na siebie jakąś część narcyzmu „ja” i stan ten przejawia się w formie tak zwanego „przecenienia seksualnego” obiektu. Jeśli dojdzie jeszcze do tego altruistyczne przeprowadzenie egoizmu na obiekt seksualny, ten ostatni stanie się przemożny; oznacza to, że niejako wessał on „ja”. FWW 371.

Jeśli libido pozostawało w ego, otrzymywało nazwę narcystycznego. FPZ 48.

Przeciwieństwo między psychologią jednostki a psychologią społeczną, czyli psychologią zbiorowości, które na pierwszy rzut oka może nam się wydać nader istotne, przy bliższym zbadaniu traci wiele ze swej ostrości. Wprawdzie przedmiotem zainteresowań psychologii jednostki są poszczególni ludzie i badanie, w jaki sposób starają się oni osiągnąć zaspokojenie swych popędów, jednakże rzadko i tylko w określonych wyjątkowych warunkach jest się w stanie pominąć stosunki łączące ich z innymi jednostkami. W psychicznym życiu jednostki inni ludzie wchodzą z reguły w rachubę jako wzory, obiekty, pomocnicy i wrogowie, toteż psychologia jednostki od samego początku jest równocześnie psychologią społeczną w tym rozszerzonym, ale całkowicie usprawiedliwionym znaczeniu. Stosunek jednostki do rodziców i rodzeństwa, do przedmiotu  jej miłości, do nauczyciela i do lekarza, a więc wszystkie te związki łączące ją z innymi ludźmi, które dotychczas stanowiły szczególny przedmiot badań psychoanalitycznych, mogą rościć sobie prawo do uznania ich za zjawiska społeczne i przeciwstawiają się pewnym innym procesom, które nazwaliśmy narcystycznymi, w których zaspokojenie popędu uniezależnia się od wpływu innych osób lub też rezygnuje z ich współudziału. Przeciwieństwo między społecznymi a narcystycznymi – Bleuler powiedziałby może: autystycznymi – aktami psychicznymi należy więc całkowicie do dziedziny psychologii jednostki i nie da się oderwać od psychologii społecznej, czyli psychologii zbiorowości. FPS 171.

W otwartej niechęci i wstręcie w stosunku do obcych z naszego otoczenia możemy rozpoznać wyraz miłości własnej, narcyzmu człowieka, który dąży do samoafirmacji i zachowuje się tak, jak gdyby odchylenie od jego indywidualnej postaci i charakteru oznaczało ich krytykę oraz pociągało za sobą żądanie ich przekształcenia. Nie wiemy, dlaczego tak wielka wrażliwość dotyczy właśnie tych drobnych różnic między ludźmi, jest jednak oczywiste, że w tej postawie człowieka przejawia się gotowość do nienawiści, agresywność, których geneza jest nieznana i którym chciałoby się przypisać charakter elementarny. FPS 195-196.

Melancholie te pokazują nam jednak coś jeszcze innego, co może okazać się istotne w naszych późniejszych rozważaniach. Pokazują nam one ego podzielone, rozbite na dwie części, z których jedna sroży się przeciwko drugiej. Tą drugą częścią jest część zmieniona prze introjekcję, obejmująca utracony obiekt. Ale również część zachowująca się tak okrutnie nie jest nam nieznana. Obejmuje ona sumienie, krytyczną instancję w ego, która również w normalnej sytuacji krytycznej mu się przeciwstawia, choć nigdy w tak nieubłagany i niesprawiedliwy sposób. Już przy okazji innych analiz (Zur Einführung des Narzissmus; Trauer Und Melancholie) musieliśmy przyjąć, że w naszym ego rozwija się taka instancja, która może odizolować się od innego ego i popaść z nim w konflikt. Instancję tę nazwaliśmy „ideałem ego”, a do jej funkcji zaliczyliśmy samoobserwację, sumienie moralne, cenzurę marzeń sennych oraz zasadniczy wpływ na mechanizm wypierania. Powiedzieliśmy, że jest ona dziedzictwem pierwotnego narcyzmu, w którym dziecięce ego wystarczało samo sobie. Spośród wpływów środowiska stopniowo przejmuje ona takie wymogi, jaki stawia ono wobec ego, a które ego nie zawsze jest w stanie spełnić, tak że człowiek, jeśli nawet nie może go zadowolić jego własne ego, może jednak znaleźć upodobanie w różniącym się odeń ideale ego. W urojeniach obserwowania, jak stwierdzimy dalej, ujawni się rozpad tej instancji i jednocześnie odsłoni się jej źródło, jakim są wpływy autorytetów (przede wszystkim rodziców). Nie zapomnieliśmy jednak zwrócić uwagi na to, że u poszczególnych jednostek różnica między tym ideałem ego a ego faktycznym ulega dużym zmianom, i że z wielu z nich owo zróżnicowanie w obrębie ego nie jest większe niż u dziecka. FPS 201.

Przedstawione przeze mnie przykłady wskazują, że ego ucieka się do mechanizmu zaprzeczania w sytuacjach, które w pewien sposób wiążą się z myślami o kastracji i utracie obiektów miłości. Altruistyczne wyrzeczenie się impulsów popędowych wydaje się być (w pewnych warunkach) środkiem pozwalającym na przezwyciężenie narcystycznego upokorzenia. FMO 123.

Libido podąża drogami potrzeb narcystycznych i przywiązuje się do obiektów, które gwarantują ich zaspokojenie. W ten sposób matka zaspokajająca głód dziecka staje się pierwszym obiektem miłości, z pewnością też pierwszą ochroną przeciwko nieokreślonym niebezpieczeństwo grożącym w świecie zewnętrznym, możemy rzec: pierwszą ochroną przed lękiem. FKC 158-159.

Narcystyczne zaspokojenie płynące z ideału kulturowego należy również do sił skutecznie przeciwstawiających się wrogości wobec kultury w danym kręgu kulturowym. W zaspokojeniu tym mogą mieć udział nie tylko klasy uprzywilejowane, rozkoszujące się dobrodziejstwami kultury, lecz również uciśnieni, którzy, gardząc ludźmi spoza tego kręgu, zyskują rekompensatę za krzywdy doznane we własnej społeczności. Jesteś wprawdzie nędznym, uginającym się pod ciężarem długów i brzemieniem obowiązku wojskowego plebejuszem, ale za to możesz zwać się Rzymianinem, masz udział w dziele podboju innych narodów i nadawania im praw. FKC 143.

Kluczowe znaczenie, jakie fantazje pierwotne posiadają w procesie kształtowania się ludzkiej tożsamości pozostaje w ścisłym związku z faktem, iż mechanizmem ich wytwarzania kieruje głęboki narcyzm jednostki. Dlatego znajdując się nawet w stanie wyparcia w nieświadome stanowią – pozostając jako takie „niezauważalne” – główny punkt odniesienia dla wszystkich nadbudowujących się nad nimi wyobrażeń, współokreślając z ukrycia ich kształt. Są one jakby pierwszą formą obrazowej „racjonalizacji” tego, co traumatyczne, wytwarzając niezbędny przedział między jej „pozytywnymi” wyobrażeniami o sobie a tym, co ją w „scenach pierwotnych” poraża i zniewala. Stanowią one dzięki temu niezbędną osłonę przed nieświadomym, które doświadczone wprost może okazać się dla jednostki niszczące. DOP 186-187.

Ujęcie to zakłada istnienie dwóch niewspółmiernych ze sobą prawd. Obok prawdy utożsamianej z faktyczna postacią rzeczywistości „na zewnątrz” istnieje fantazmatyczna prawda wyobrażeń jednostki, w których stara się ona „oswoić” traumatyczny wymiar swoich pierwszych życiowych doświadczeń. Jeśli więc z perspektywy podstawowej wiedzy na temat różnic w anatomii męskiego i kobiecego ciała „brak” penisa nie jest żadnym brakiem, ale wiąże się po prostu z innym ukształtowaniem kobiecych genitaliów, to w świecie nieświadomych dziecięcych fantazji oznacza on różnicę, która jest nie-do-pojęcia, gdyż pozostaje w sprzeczności z pierwotnym, obsadzonym narcystycznie ideałem pełni tego, co ludzkie. DOP 200-201.

Psychoanalitycy ze szkoły Lacana natomiast uważają, że analiza pacjenta powinna zmierzać w dokładnie przeciwnym kierunku, koncentrując się na rozpoznaniu nieświadomego pragnienia pacjenta/podmiotu zapisanego w jego fantazmacie, a następnie przekroczyć ten fantazmat w kierunku popędu. W tym ujęciu samoświadome Ja pacjenta traktowane jest jako „symptom”; jest iluzorycznym produktem nacechowanych narcystycznie wyobrażeń, jakie podmiot, biorąc za wzór innych (lub też przez nich „uwiedziony”), wykształcił na temat samego siebie. W tej perspektywie przestrzeń mitu zbiorowego to przestrzeń  powszechnie dzielonych przez daną społeczność iluzji na temat samej siebie, w której podmiot ulega całkowitemu wyobcowaniu w stosunku do siebie. Dlatego podmiot w trakcie kuracji winien tę przestrzeń opuścić, poszukując „prawdy” o sobie samym w relacji do własnych indywidualnych fantazmatów oraz – na ostatnim etapie analizy – do samego popędu usytuowanego poza obrębem wszelkich intersubiektywnych związków. DOP 314.

Tymczasem według Lacana pacjent w procesie psychoanalitycznym ma przede wszystkim przebić się przez sieć nacechowanych narcystycznie świadomościowych wyobrażeń ku własnym nieświadomym fantazmatom (czyli ma rozpoznać w nich naturę własnego pragnienia), a następnie przekroczyć je ku popędowi. DOP 322.

Analiza przypadku niesamowitego spowodowała, że wróciliśmy do starego ujęcia świata charakterystycznego dla animizmu, charakteryzującego się przekonaniem, że świat zapełniają duchy ludzi, narcystycznym przecenianiem własnych procesów psychicznych, wszechmocą myśli i zbudowaną na niej technice magicznej, przypisywaniem starannie odmierzanych sił magicznych obcym osobom i rzeczom (mana), a także wszystkimi tymi wytworami, za pomocą których nieograniczony narcyzm owej fazy rozwoju usiłował się bronić przed nie dającym się nie dostrzec sprzeciwem realności. Wydaje się, że my wszyscy w naszym rozwoju indywidualnym przeszliśmy fazę odpowiadającą temu animizmowi ludzi pierwotnych, że u żadnego z nas nie dobiegła ona końca, nie pozostawiając zdolnych jeszcze do uzewnętrznienia się resztek i śladów, i że wszystko to, co dziś wydaje nam się „niesamowite”, spełnia warunek, podług którego pochodzi to z tych resztek animistycznej aktywności psychicznej i pobudza ją do uzewnętrzniania. FNP 252.

Makiawelizm jest podobny do dwóch innych aspołecznych cech osobowości. Pierwsza to narcyzm, czyli poczucie wyższości, wielkości i zasługiwania na więcej niż inni, druga to psychopatia, czyli impulsywność i skłonność do łamania norm moralnych przy braku empatii i lęku. WPS 106.

Wreszcie czwarty wymiar tożsamości to poczucie wyższości, czyli przekonanie, że grupa własna jest lepsza od innych. Teoria tożsamości społecznej zakłada, że takie przekonanie jest niemal automatyczną konsekwencją podziału świata społecznego na swoich i obcych w połączeniu z powszechną tendencją do dowartościowania siebie. Krańcowe poczucie wyższości pozostaje charakterystyczne dla nacjonalizmu, a także narcyzmu kolektywnego. Agnieszka Golec de Zavala i współpracownicy (2009) zdefiniowali narcyzm kolektywny jako podbudowane silnymi emocjami, a nierealistyczne przekonanie o wielkości i wybitności własnej grupy, na przykład narodowej lub rasowej. Autorzy ci skonstruowali kwestionariusz mierzący ów narcyzm za pomocą takich twierdzeń, jak: „Niewielu ludzi w pełni rozumie ważność mojej grupy” czy „Nie spocznę, dopóki moja grupa nie uzyska tego wszystkiego, co się jej należy”. Badając przedstawicieli czterech nacji (Meksykanów, Polaków, Amerykanów i Brytyjczyków), pokazali, że narcyzm narodowy wiąże się ze skłonnością do agresji w stosunkach międzygrupowych, ponieważ nasila tendencję do spostrzegania przedstawicieli grup obcych jako zagrażających i obelżywych w stosunku do grupy własnej. Agresja kierowana na obcych (np. Żydów w Polsce czy Murzynów czy Murzynów w Anglii) ma więc charakter odwetu za ich przewiny, które niekoniecznie muszą istnieć, ponieważ narcyzmowi kolektywnemu towarzyszy nadwrażliwość na krytykę grupy własnej. Narcyzm wzmaga agresję w stosunku do obcych niezależnie od ślepego patriotyzmu, autorytaryzmu i nasilonej orientacji na dominację społeczną (definicje tych pojęć – zob. rozdz. 4). Co ciekawe, u podłoża narcyzmu narodowego tkwi negatywna postawa utajona wobec własnego narodu, mierzona na przykład za pomocą testu IAT na próbie polskich studentów. Dokładniej mówiąc, autorzy stwierdzili, że narodowy narcyzm jest najsilniejszy u osób, które na poziomie deklaracji słownych mają pozytywną samoocenę narodową, a przy tym – równocześnie – mają niską utajoną ocenę własnego narodu, co ilustruje rycina 18.1. Ponadto narcyzm narodowy jest nasilony u osób deklarujących pozytywną ocenę własnego narodu, a przy tym niewierzących, aby ludzie innych narodowości podzielali ten pogląd. Narcyzm kolektywny powstaje więc na podłożu ambiwalentnego stosunku do własnej grupy. WPS 453.

Pedofilia bez przemocy cielesnej i widocznego przymusu opiera się narcystycznej sile uwodzenia, której destrukcyjna moc jest równie wyniszczająca jak w pedofilii z elementami przemocy. Wykorzystanemu dziecku jest ostatecznie łatwiej uważać się za aktywnego współuczestnika niż za niewinną ofiarę. W przeciwnym razie idealistyczna wizja dorosłego, którą sobie z trudem stworzyło, ległaby w gruzach i w dziecięcej pamięci pojawiłoby się wspomnienie o bolesnej bierności towarzyszącej traumatycznemu doświadczeniu. To może wyjaśniać, dlaczego wielu pedofilów opisuje przedwczesne doświadczenia seksualne pozytywnie, jako ważne źródło satysfakcji. SPP 79.

W latach 40. ubiegłego wieku Theodor Adorno wskazywał, że w późnokapitalistycznym „świecie administrowanym” klasyczne Freudowskie pojęcie „ja” jako instancji zapośredniczającej między dwiema skrajnościami, wewnętrznymi popędami „tego” i zewnętrznym przymusem społecznym „nad-ja”, już nie działa: w dzisiejszej tak zwanej narcystycznej osobowości napotykamy bezpośrednie przymierze między „nad-ja” i „tym” kosztem „ja”. Podstawowa lekcja płynąca z tak zwanych „totalitaryzmów” polega na tym, że społeczne siły reprezentowane przez nacisk „nad-ja” bezpośrednio manipulują obscenicznymi popędami podmiotu, z pominięciem autonomicznej instancji „ja”. ŽKA 69-70.

Bibliografia: wykaz skrótów



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.